- Jeden z nas nie wziął ze sobą komputera. Nie przyjechał tu grać, ale po prostu się z nami spotkać. Bo nie widzieliśmy się od dawna - mówi jeden z organizatorów wyjątkowego na światową skalę wydarzenia, które odbywa się od lat w Radomsku, kilka ostatnich edycji w hotelu Zodiak, Sebastian Badsebi Wijas. Takich jak on jest na globie jest może 400. Ci z Brazylii czy Australii na Lanparty w pierwszego Quake’a, tego z 1996 roku, co Sebastian bardzo podkreśla, żeby nikt nie miał wątpliwości, chociaż zmodowanego przez społeczność gry, której kod został już dawno otwarty, przecież nie przylecą. Trochę za daleko.
Grają od czwartku 6 listopada. Zajęli największą salę w Zodiaku, w którym, to Sebastian też podkreśla, są bardzo mile przyjmowani. I dobrze się tu czują. Dzisiaj nie wyobrażają sobie, że rozstawiają sprzęt gdzie indziej. Tu mają już wszystko ogarnięte. Jak pociągnąć sieciowy kabel LAN, gdzie są gniazdka i tak dalej. I wystarczy poprosić o przygaszenie świateł, tak, żeby światło było tylko z monitorów.
Poustawiane wzdłuż stoły, przy nich gracze. Jedni bardzo skupieni, inni rozluźnieni. W słuchawkach na uszach. Czasem ktoś coś krzyknie, zareaguje bardziej emocjonalnie. To normalne podczas pojed......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 69% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze