W sobotę 26 sierpnia późnym wieczorem dyżurny komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej otrzymał informację o pożarze w jednym z bloków między ulicami Leszka Czarnego i Jagiellońskiej.
Natychmiast wysłał na miejsce trzy zastępy straży, w tym jeden wóz z drabiną.
Jak się okazało, powodem pojawienia się dymu była… przypalona potrawa. Ktoś zapomniał i garnku, ktoś zauważył dym i wykręcił 112. Tym razem skończyło się na strachu, nikomu nic się nie stało.
Jak mówi Gazecie kapitan Marek Jeziorski, oficer prasowy radomszczańskiej straży, trzy wozy, w tym drabina, to standardowa procedura. W takim budynku jak blok, w przypadku poważnego pożaru, może się okazać, że konieczna będzie ewakuacja mieszkańców, np. z balkonów.
Strażacy do akcji ruszyli o godzinie 22.47, zakończyli ją o 23.17.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze