Sposoby na miejską powódź są. Jak najwięcej terenów zielonych i jak najmniej betonozy - Gazeta rozmawia o zalewaniu miasta z dr. Adamem Bartnikiem, hydrologiem z Uniwersytetu Łódzkiego
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Gdy umawialiśmy się na tę rozmowę, powiedział pan, że tego, co dzieje się w Radomsku, nie powinniśmy nazywać „podtopieniami”. Dlaczego?
ADAM BARTNIK: - To może na początek kilka słów o nomenklaturze. Podstawowym terminem określającym zjawisko, o którym będziemy mówić, jest „wezbranie”. Chodzi tu o wzrost poziomu wody w rzece, jeziorze czy innym zbiorniku wodnym. Najczęściej jednak chodzi o wezbrania rzeczne. Jest to zjawisko całkowicie naturalne: wody jest za dużo, więc wzbiera i spływa do niżej położonych terenów. I tu dochodzimy do określenia „powódź”, które jest przede wszystk......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze