Pan Tomasz mieszka przy ulicy Wilsona. Dzisiaj wylewana jest tam warstwa wiążąca, na nią pójdzie ta ścieralna. Tam powstaje nowy asfalt, w miejsce starego i zniszczonego.
- Tylko, że nie wszystko poszło tak, jak powinno - mówi nasz Czytelnik i dodaje, że jest bardzo zdenerwowany. Czym? - Tym, że w urzędzie nie ma kogoś, kot by powiedział, skąd taka fuszerka?
Radomszczanin pokazuje krawężnik po jednej stronie Wilsona. Po drugiej jest nowy, bo wybudowano tam chodnik.
- A ten tutaj to lata 60. pamięta. Krzywy, porozwalany, w cały świat. No i za niski. Bo oni teraz wylewają 6 cm warstwy wiążącej i na to jeszcze ścieralną. To daje jakieś 9 cm w górę. A to oznacza, że krawężnik będzie niżej. No takich dróg to ja jeszcze nie widziałem, a trochę już żyję.
Pan Tomasz wybrał się do urzędu, do wydziału budownictwa.
- Pracownik powiedział, że to nie jest nowa inwestycja, nie budowa, tylko remont, i krawężnik nie jest przewidziany. Naszym zdaniem bez sensu. Jestem budowlańcem, w trochę innej dziedzinie, ale się na tym temacie znam. To nie ma sensu - powtarza.
Dodaje, że pracownicy wydziału obiecali, że przyjadą na miejsce to zobaczyć.
- To było o 10, ale do tej pory się nie pojawili.
Zapytaliśmy w urzędzie miasta o tę inwestycję, czekamy na odpowiedź.
- W ogóle to jest droga lokalna, typu L, i jak się patrzy na dokumentację, to składa się z kilku warstw, a tu odkryto kocie łby, które po prostu zaleje się asfaltem - wzdycha pan Tomasz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze