Reklama

Od Czytelnika: To się w głowie nie mieści, co się porobiło na strefie. Ktoś z władz miasta tam był?

15/04/2022 07:30

To się w głowie nie mieści, co się porobiło na strefie. Żeby dojechać do pracy muszę wyjeżdżać z domu ponad pół godziny wcześniej. A to oznacza, że muszę też wcześniej wsta - pisze do nas pan Marcin.

Napisał do nas pan Marcin, pracownik jednego z zakładów na radomszczańskiej strefie. Mówi, że to, co się tam dzieje jeśli chodzi o komunikację, przypomina ulice Bangkoku. "Korki, samowolka i kosmiczny chaos". 

Wyjeżdża do pracy z godzinnym zapasem

Przed remontami wstawałem o 4.20, bo pracę zaczynałem o 5.30. Teraz muszę wstać przed 4. Nigdy nie wiadomo, jak będę mógł dojechać do swojego zakładu pracy. Zwykle mam do niego 17 km. Teraz nadkładam około 5 km. I to się dzieje na samej już strefie. Mieszkam 10 od Radomska. I dojazd do granicy miasta zajmuje mi 10 minut. Pozostałe 40 spędzam tocząc się lub stojąc w korku. Zwykle jechałem Brzeźnicką i skręcałem w obwodnicę. A tam wjeżdżałem w strefę. I co? Ruch wahadłowy i korek od samego ronda.

Reklama

Alternatywy brak

Chyba nikt z władz miasta nie wie, co się tam dzieje przed godziną 14. Najgorsze jest to, że nie ma żadnej alternatywy dojazdu do pracy. Kiedyś wygooglałem na mapie boczną drogę od Krasickiego. Pokusiłem się nią pojechać. Zawróciłem po 200 metrach, bo tamtędy się nie dało przejechać. Leśny dukt.Teraz jeżdżę Brzeźnicką do samego portu. Potem obrzeżem strefy do zakładu pracy.

Trudny powrót

Jeszcze gorzej jest z powrotem. Bo choć kończę dniówkę pół godziny przed szczytem, gdy wszystkie zakłady kończą pracę, to i tak natykam się na sznur tirów. Nie ma szans ich wyprzedzić. Strefę opuszczam ponad pół godziny od wyjścia z pracy. Tyle, że to jeszcze nie koniec. Na samej strefie mam wielki slalom. Po obu stronach jezdni parkują tiry, a samochody z jednej i drugiej strony wymijają i tiry, i siebie. Bezpiecznie nie jest.

Reklama

Pracuję na zmiany. Gdy jadę na popołudniową zmianę, wyjeżdżam jeszcze wcześniej, bo na Brzeźnickiej czekają mnie korki.

Czy ktoś z władz miasta był na strefie w godzinach szczytu? 

Kto wymyślił zjazd z autostrady bezpośrednio przez strefę? Przecież ruch wewnętrzny i tak jest bardzo duży, bo w sumie każdy przyjeżdża do pracy swoim samochodem. Komunikacji publicznej do strefy praktycznie nie ma. Przez to brakuje też miejsc parkingowych, co najbardziej doskwiera na pierwszej i drugiej zmianie. Parkuje się na dziko, na trawnikach, wzdłuż drogi, co znów utrudnia ruch.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości