Reklama

[O PROTESTACH] Trzy błędy, które widzę i mnie denerwują, bo kibicuję i trzymam kciuki

Zaczynam mieć obawy, że wielki, masowy ruch protestu przeciw orzeczeniu Trybunału Julii Przyłębskiej rozjedzie się po kościach. Skończy się niczym i szybko wygaśnie. A może się tak stać przez błędy organizatorek. Może, ale nie musi. Jest jeszcze pora na autorefleksję. Jeśli nie, to następne fuck’upy będą od tego, swoją drogą fenomenalnego, zjawiska, odpychać kolejne grupy kobiet, aż w końcu na ulicach zostanie jedynie garstka radykałek.

Błąd pierwszy to wypowiedź sprzed kilku dni jednej z liderek Strajku Kobiet, o treści mniej więcej takiej: „żądamy prawa do aborcji na żądanie”. Na żądanie, a nie z powodów wskazanych w tzw. przesłance trzeciej. Na żądanie, a więc „dla kaprysu i wygody”. Na żądanie, a więc wtedy, kiedy o antykoncepcji się zapomniało. Takie stawianie sprawy jest wodą na młyn dla tych, którzy próbują udowadniać, że w całej imprezie nie chodzi o ból czy mękę matki i dziecka z wadami, tylko o wojnę światopogladową.

Błąd drugi to agresja i wandalizm. Wszyscy rozumieją, że sytuacja nabrzmiała tak, że projekty ustaw, listy poparcia, petycje protestacyjne, memoranda nie wystarczą. To czas, kiedy trzeba tupnąć nogą i walnąć pięścią w stół. Ale niszczenie mienia, bezczeszczenie pomników, wtargnięcia do kościołów to już nie jest środek przekazu. To wandalizm i chamstwo, które stawia ten protest w jednym szeregu z burdami kiboli czy obrazkami z marszu niepodległości.

Reklama

Wreszcie błąd trzeci, najnowszy, a kto wie czy nie największy i najdonioślejszy w skutkach długofalowych. Ten błąd to uczynienie z dzisiejszego protestu Tęczowego Piątku. Już klasyk Bareja mawiał, że nie należy mieszać ze sobą dwóch różnych systemów walutowych. Wrzucanie do jednego worka walki o prawo do decyzji aborcyjnej i zabiegów o liberalizację przepisów tak, by były przychylne dla środowisk LGBT, jest złym pomysłem. Po pierwsze LGBT to chyba za wiele z aborcją nie mają wspólnego (no może poza B) więc łatwo będzie postawić tezę, że protest kobiet był tylko przykrywką do promowania innych wartości niż obrona kompromisu 1993 roku. Po wtóre wiele uczestniczek to osoby, które tu znaku równości nie stawiają. To osoby, których LGBT ani grzeje ani ziębi, tzn nie zaglądają nikomu pod pierzynę a na protesty teraz przychodzą właśnie dlatego żeby im nikt też nie zaglądał. I po trzecie wreszcie jest na protestach grupa kobiet o prawicowo-centrowym światopoglądzie, które poczują się najnormalniej w świecie zmanipulowane i wykorzystane.

Reklama
Protest radomszczan, środa, 28 października

To trzy błędy, które zauważam i które mnie denerwują bo kibicuję i trzymam kciuki. Orzeczenie trybunału i sposób w jaki to zrobiono są haniebne. Ale szkoda by było zmarnować energię tysięcy ludzi przez kilka głupich błędów.

Czytelnik
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości