Reklama

Lekarz: Nie widzi pan, że on umiera? Odpowiedziałem: nie widzi pan, że przecież żyje

- Mam żal do lekarki. Nie chciała przyjechać i zbadać człowieka, który potrzebował pomocy. Mogła powiedzieć, żeby wzywać karetkę - mówi pan Bogdan. Szwagier, którym się opiekował, zmarł na początku października. W łódzkim NFZ-ecie słyszymy: to lekarz pierwszego kontaktu decyduje, czy domowa wizyta jest konieczna

Pan Bogdan, mieszkaniec gminy Ładzice, swoim szwagrem opiekował się od 2008 roku. Stanisław miał zespół Downa. Jego matka zmarła w 2002, ojciec w 2008 roku. Był zupełnie niesamodzielny.

- Tak to jakoś wtedy było, że takie osoby raczej się chowało. Stanisław nie umiał pisać, bo nie chodził do szkoły, nie umiał niczego przy sobie zrobić, trzeba było go nakarmić, ubrać, zadbać o wszystko - opowiada pan Bogdan. W pewnym momencie opiekował się dwoma osobami jednocześnie, bo jego żona zachorowała na raka. Zmarła w 2013. Zostali wtedy we dwójkę.

Reklama

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 90% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości