Chcielibyśmy napisać, że mały radomszczanin właśnie pokonał chorobę, ale niestety, ta historia nie kończy się szczęśliwie. O jego życie walczyli lekarze, rodzice i wielu ludzi, którzy zbierali pieniądze na kosztowne operacje za granicą. Chłopczyk też walczył, ale tę najważniejszą walkę właśnie przegrał.
Były akcje, były zbiórki, udało się zebrać pieniądze na leczenia. Chłopczyk był operowany w Barcelonie. Niestety, potem nastąpiło pogorszenie jego stanu. Lekarze nie mogli już nic zrobić.
"Stan Naszego synka się pogorszył... Atak za atakiem... Nadciśnienie płucne powróciło. Konieczny jest natychmiastowy, pilny wyjazd z powrotem do kliniki do Barcelony, w celu wykonania cewnikowania.... Lekarze czekają na Nas... Środki na zabieg i przelot mamy... Ale jak lecieć... Za co ? Za co tam jeść? Pobyt nie wiadomo ile będzie trwał... To już miał być koniec tego koszmaru... Tak bardzo w to wierzyliśmy... Wszystko runęło... Choć to nie jest łatwe musimy znów prosić o pomoc dla Miłoszka... bo musimy znaleźć się w Barcelonie na dniach inaczej będzie za późno.... - swój wpis na portali zrzutka.pl pani Monika i Michał podpisali - informowali zrozpaczeni rodzice na początku stycznia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze