Rozumiem, że trzeba walczyć o ucznia. Rozumiem, że od tego zależy, czy rodzice wybiorą akurat tę a nie inną szkołę. Rozumiem, że dla nauczycieli to być albo nie być. Ale sztukmistrz na dniach otwartych? Toż to żenada. Co będzie dalej?
W czasach słusznie minionego PRL-u mieliśmy tak zwany urodzeniowy boom. Dzieci było tak dużo, że klasy były w pewnym momencie nawet 40 osobowe, czyli dla niektórych w klasie brakowało krzeseł i siedzieli pod ścianami. Klas było natomiast w radomszczańskich podstawówkach od A do F, albo nawet G.
Rodzice zapisywali swoje dzieci do szkół zgodnie z rejonizacją. Jesteś z tej ulicy, twoje dziecko będzie się uczyć tutaj. Władza decydowała o wszystkim. I to dosłownie.
Dzisiaj dyrektorzy miejskich podstawówek,......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 89% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To tylko subiektywne zdanie p. Kucharskiego. Co będzie dalej? może..... kaczka .... dziennikarska.
No oczywiście że subiektywne, przecież to opinia. Brakło połączeń między synapsami?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
To tylko subiektywne zdanie p. Kucharskiego. Co będzie dalej? może..... kaczka .... dziennikarska.
No oczywiście że subiektywne, przecież to opinia. Brakło połączeń między synapsami?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.