W Radomsku, w rodzinnym mieście braci Różewiczów, na początku lat dwutysięcznych ktoś zabawił się w cenzora? Podzielił sztukę na lepszą i gorszą?
Janusz Kucharski, jk@radomszczanska.pl
Nie mogłem. Po prostu nie mogłem. Zresztą pewnie nie tylko ja po usłyszeniu tego zdania pomyślałem: naprawdę? Niewiarygodne. To była jedna minuta w czasie tego wyjątkowego wieczoru, ale wiedziałem, że na pewno tak tego nie zostawię.
Musimy się cofnąć o jakieś dwie godziny, a właściwie dwie godziny i kilka tygodni. Do czwartkowego wieczoru w Miejskim Domu Kultury, kiedy rozpoczynał się Festiwal 3 x Różewicz. A na scenie wydarzyło się coś, co mogło się stać moim udziałem kilkanaście lat wcześniej, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 74% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze