- Nie wiem jak dziękować panom strażakom, którzy przez dwie godziny szukali sposobu, żeby wydostać Mariana z głębokiej na kilkanaście metrów studni - mówi Gazecie Czytelniczka, która w środę 2 listopada o godz. 18 zadzwoniła pod numer alarmowy 112.
Wczoraj wieczorem informowaliśmy, że strażacy z Radomska i Radziechowic Drugich odpowiedzieli na wezwanie do miejscowości Kozia Woda w gminie Ładzice. I pojechali wydostać kota, który wpadł do pustej studni na niezamieszkałej posesji.

- Strażacy użyli kosza, który opuścili na dół na linie, ale Marian był tak przerażony, że nie chciał z nimi współpracować - opowiada nasza Czytelniczka. - Co wszedł do koszyka i zaczynali go wyciągać, wyskakiwał. A oni wciąż próbowali. W pewnym momencie pomyśleli, że trzeba będzie zacząć lać wodę do studni, żeby kot chciał się ratować, wszedł do koszyka i już z niego nie wyskakiwał. Nie było to potrzebne.
Marian to wykastrowany kocur. Od razu było wiadomo, że nie jest bezdomny, że ma swoich właścicieli.
Okazali się nimi ludzie mieszkający na przeciw opuszczonej posesji ze studnią na podwórku. Jak mówi nasza Czytelniczka, uznali, że ich kot prawdopodobnie wpadł pod samochód, co w tej okolicy się niestety zdarza, zwłaszcza od czasu remontu jezdni, bo kierowcy jeżdżą szybciej.
- Najważniejsze, że Marian jest już bezpieczny, bardzo się cieszę - nie kryje radości Czytelniczka. I jeszcze podkreśla, że strażacy to prawdziwi profesjonaliści, którzy nie zignorowali takiego wezwania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na kozi wodzie wpod kocicy do studni kot :p
Na kozi wodzie wpod kocicy do studni kot :p