W czwartek 8 maja na ulicy Jacka Soplicy policjanci zobaczyli Volkswagena Polo. Od razu włączyła im się ostrzegawcza lampa - kierowca prawie na pewno nie jest trzeźwy.
28-letni radomszczanin, który siedział za kierownicą mocno nadgryzionego zębem czasu samochodu, miał sporego pecha, bo praktycznie wyjechał na radiowóz. A że jechał niepewnie i tzw. wężykiem policjanci od razu postanowili go sprawdzić.
Liczba przewinień młodego kierowcy jest spora. Po pierwsze prowadził po pijanemu. W alkomat wydmuchał aż 3 promile alkoholu. Po drugie nie posiada prawa jazdy. a po trzecie bagażnik jego auta wypełniony był... znakami drogowymi. Najpewniej skradzionymi przez niego.
Będzie się musiał z tego gęsto tłumaczyć, ale wciąż jeszcze trzeźwieje w policyjnym areszcie w komendzie powiatowej przy ulicy Piłsudskiego.
Za jazdę po pijanemu i bez uprawnień stanie przed sądem. Kodeks Karny przewiduje za to nawet karę więzienia. Do tego dojdą jeszcze znaki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze