Reklama

Jarosław Bąkowicz, ikona Świtu Kamieńsk: PESEL-u nie da się oszukać

Miałem kilka epizodów w innych klubach. Gdy zacząłem naukę w Liceum Ekonomicznym w Radomsku, zauważył mnie trener Paweł Pichit i ściągnął mnie na pół roku do RKS-u - mówi dla Gazety Radomszczańskiej Jarosław Bąkowicz

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Dlaczego zaczął Pan uprawiać piłkę nożną?

JAROSŁAW BĄKOWICZ: - W latach 90-tych dzieci przede wszystkim zbierały się na osiedlach, pod blokami i kopały w piłkę. W tamtym okresie byłem zafascynowany drużyną Świtu, która odnosiła spektakularne, jak na nasze podwórko, sukcesy, kiedy w 1995 r. zespół awansował do klasy okręgowej. Drużyna grała bardzo dobrze, a na trybuny przychodziło mnóstwo kibiców. W zespole grali wówczas: Grzegorz Kowalski, Piotr Prochoń, Robert Tatara, Mariusz Kociniak, a we władzach klubu był wówczas Wojciech Lenk. U nas inne gry zespołowe nie były zbyt popularne. Choć......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 95% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości