Reklama

Panie premierze, dla tej radomszczanki tradycja jest ważniejsza. Wiedział pan?

Życie jest ważniejsze niż tradycja - powiedział premier i ogłosił, że cmentarze zostają zamknięte. Nie wiedział, nikt mu nie podpowiedział, że dla wielu seniorów to nic nie znaczy, bo choćby się świat walił, to pewne rzeczy są święte? Jak dla tej radomszczanki, która jest w grupie ryzyka i powinna zostać w domu, ale przez jego decyzję ruszyła na cmentarz w piątek wieczorem. Z tłumem innych. Przed czym ją to ochroniło?

Czy naprawdę nikt w rządzie nie ma na tyle wyobraźni, żeby przewidzieć, jak zareagują ludzie na kilka godzin przed wprowadzeniem w życie takiej decyzji? To było łatwe do przewidzenia. W Radomsku, jak chyba w każdym mieście w Polsce, rozpoczął się szturm na cmentarze. Dosłownie. I za ten szturm możemy zapłacić za tydzień lub dwa. Zobaczymy to w statystykach nowych zakażeń i zgonów. A cel zamknięcia nekropolii miał być przecież zupełnie inny. 

Piątkowy wieczór, około godziny po konferencji prasowej premiera Morawieckiego, ulica Piastowska. Ciemno, zimno i pada. Psa z kulawą nogą by na taką pogodę nie wygonił, ale właśnie w tej chwili kierowcy szukają wolnych miejsca wokół Nowego i Starego Cmentarza. Trzeba zaparkować, wyciągnąć z bagażnika znicze, wiązanki i trafić do wujka Stefana, cioci Krystyny, syna, babci, ojca, matki. Postać chwilę, pomodlić się, może porozmawiać z kimś, kogo się przy grobie spotka. Bo jutro już nie będzie wolno. Takiego oblężenia cmentarzy nie było od dawna. Zamiast dystansu społecznego tłok i nerwy. 

Reklama

Rok temu o tej porze mieszkańcy byli na grobach bliskich. Dzisiaj nekropolie są zamknięte

To sytuacja komfortowa. Masz siłę, masz z kim iść. A teraz wróćmy na Piastowską. Starsza kobieta z balkonikiem. Moknie, bo nie może trzymać parasola. Obie dłonie trzymają uchwyty urządzenia, bez którego nie wychodzi z domu. Na stopach ma ortopedyczne buty, podobne do tych, jakich używają lekarze. Innych nie może nosić, nie zrobiłaby kroku. Mozolnie, krok za krokiem, przesuwa się w stronę cmentarzy. Nie jest w stanie omijać coraz większych kałuż.

- Gdzie pani idzie, do sklepu? - pytaj ją moja znajoma. Akurat wraca z pracy. 

Reklama

- Nie, na cmentarz, Stary - odpowiada.

- Naprawdę? Musi pani? Nie ma pani kto pomóc? Nie może pani poczekać do wtorku?

Ona na każde pytanie odpowiada: nie. Jak to tak, Wszystkich Świętych, a groby bez kwiatów, bez światła? Tak nie może być. Choćby się świat walił, tradycja to tradycja.

I co pan na to, panie premierze? Zawsze o groby dbała, to i koronawirus jej nie powstrzyma. Nie może czekać. Chyba pan apelował o to, żeby seniorzy 70+ zostali w domach. Wierzył pan, że zostaną?

- To niech pani powie co i gdzie zanieść, ja to zrobię - mówi moja znajmoma

Reklama

- Nie trafi pani, ja sama muszę - odpowiada.

Sądzę, że takich seniorów, którzy musieli sami, bo inaczej świat się skończy, były na obu cmentarzach setki. Może więcej. Bo w tygodniu nie dali rady zajrzeć na wszystkie groby. Bo rozkładali te odwiedziny na etapy. Bo jutro i pojutrze miał być kolejny. Kiedy usłyszeli: zamykamy, ruszyli w drogę, bo zostało tylko kilka godzin. Oni, ci najbardziej narażeni i zagrożeni.

- To niech pani chociaż pozwoli sobie pomóc - moja znajoma nie wyobraża sobie, że zostawi kobietę samą. Zwłaszcza kiedy widzi, jak ta kupuje trzy spore wiązanki kwiatów, po jednej na grób. Jak chciała je na nie zanieść? - Szłabym trzy razy - wyjaśnia spokojnie.

Reklama

Ma to już przećwiczone. Po drodze na cmentarz była w spożywczym. Zapłaciła, a reklamówkę z kilkoma produktami ma odebrać, jak będzie wracać. Te panie ją dobrze znają, i ona zna je. Na razie jednak idzie na groby bliskich, nic jej nie powstrzyma.

Znajoma jest pod wrażeniem jej determinacji. I tego, że z balkonikiem daje sobie doskonale radę w wąskich alejkach. Trafia gdzie chce, a kiedy robota już skończona, kwiaty stoją na płytach, a znicze zapalone, jest spokojna i może wrócić do domu. Powinna być w domu, ale poczucie obowiązku nie pozwoliłoby jej spać. Musiała go spełnić. Bo takie ma zasady. I nic, ani nikt nie był w stanie ich zmienić, panie premierze. Czy naprawdę nie dało się tego przewidzieć?

Reklama

Dzisiaj na cmentarzach cisza i spokój. I nawet więcej kursów „zerówki” nie jest już potrzebne. I miejsca do parkowania tyle, że można wybierać.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości