W najbliższy piątek 29 listopada na terenie parafii św. Marii Magdaleny prowadzone będą prace przy wycince drzew. Wiąże się to także z utrudnieniami komunikacyjnymi.
Jak mówi Gazecie dendrolog Ernest Rudnicki, który będzie wykonywał te prace, drzewa, które pójdą pod piłę, są w takim stanie, że stanowią zagrożenie i nie da się ich już uratować.
- Będzie to lipa drobnolistna w narożniku od strony Baszty, sadzona po II wojnie światowej - wyjaśnia. - Od kilku lat zamiera i grozi złamaniem się na ulicę. W jej miejsce zostanie posadzony młody grab przywieziony z ogrodu przy Willi Kellera w Łodzi.
Drugim drzewem, które zostanie usunięte, jest jesion wyniosły znajdujący się przy dzwonnicy.
- Jego stan ogólny jest mocno średni, w koronie posusz, co grozi odłamaniem poszczególnych gałęzi. Konkuruje z zabytkowym 140-letnim grabem. Niszczy ogrodzenie i uniemożliwia jego remont. Nie rokuje na poprawę stanu zdrowotnego - tak brzmi diagnoza radomszczańskiego dendrologa.
W tym wypadku jako nasadzenie zastępcze dla jesionu zaplanowano młody klon polny.
- Planowana jest ponadto szczegółowa diagnostyka i pielęgnacja całego drzewostanu placu kościółka - zapowiada Ernest Rudnicki. - Pod koniec lata odbyła się już m.in. pielęgnacja niemal 140-letniej robinii rosnącej od strony ul. Konopnickiej. Planuję też doprowadzić do ustanowienia pomnikami przyrody cztery drzew na terenie kościółka, dwóch klonów i dwóch grabów, aby zwiększyć grono drzew chronionych w Radomsku.
Wciąż w województwie łódzkim pod względem zabytkowych drzew jesteśmy na ostatnim miejscu, a jak mówi dendrolog, i to od lat, mamy wiele okazów, które na ten tytuł zasługują. Ten tytuł to też dla nich ochrona, bo nie można pomnika wyciąć od tak sobie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze