„Szanowny Panie Prezydencie
Prawie rok temu po zablokowaniu przez Pana budowy sieci gazowej w ulicach: Wojska Polskiego, Bolesława Leśmiana, Zofii Nałkowskiej i Macieja Rataja na spotkaniu z mieszkańcami dzielnicy Bartodzieje deklarował Pan, że dotychczasowe Pana podejście do tego zadania inwestycyjnego zmieni się, a budowa sieci gazowej to już tylko kwestia czasu. Okazuje się jednak, że Pana działania i decyzje, które Pan wydaje, nie przybliżają mieszkańców do wymiany swoich starych pieców i zamiany ich na ekologiczne gazowe. Apeluję do Pana o podjęcie natychmiastowych kroków dotyczących wydanych decyzji lokalizacyjnych, które mogą przyczynić się zablokowania tego bardzo ważnego zadania. Chcę również zwrócić uwagę, że Pana postawa dalece odbiega od standardów którymi powinien kierować się gospodarz miasta.”
Chodzi o tzw. sięgacze. Kiedy projektant, który pracuje dla spółki PSG układającej gazociąg, wystąpił do miasta o pozwolenia, usłyszał, że prezydent wyda zgodę, ale pod warunkiem, że do każdej nieruchomości, także tych, których właściciele nie zagwarantowali przyłączenia do gazu, doprowadzone zostaną sięgacze. Na gaz czekało 30 mieszkańców, sięgacze miały być do ok. 160 nieruchomości. PSG odpowiedziało - nie stać nas na to. I skierowała sprawę do SKO, a to uchyliło decyzję prezydenta Jarosława Ferenca.

Na początku września 2020 roku w urzędzie miasta odbyło się spotkanie z mieszkańcami, podczas którego prezydent powiedział, że od decyzji SKO się nie odwoła, ale i tak ta inwestycja w tym roku by nie powstała. Poza tym takie sięgacze były stosowane w gazowych inwestycjach w innych częściach miasta, i do tej pory nie było problemu. Chodzi o to, żeby nie kopać po raz kolejny, kiedy dzisiaj niezdecydowani mieszkańcy podejmą decyzją o przyłączeniu.
PSG wyliczyła, że wykonanie 160 sięgaczy to ponad 1 mln zł. Zdecydowanie za drogo. A skoro tak, zainwestuje gdzie indziej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze