- Co z tego, że w centrum miasta mamy kostkę, jak sami podczas deszczu brodzimy w błocie? - zadzwonił do nas Czytelnik oburzony brakiem zainteresowania władz miasta warunkami w jakich żyją mieszkańcy domów TBS-u.
- Remonty są ograniczone do minimum. Budynki są zniszczone, bo miasto nie inwestuje w nie pieniędzy. Ważniejsza jest kostka na Reymonta. Teraz dopiero, po kilkuletniej batalii, częściowo ma zostać wyremontowany dach na naszym domu. Ale tylko dlatego coś zrobią, bo ludziom już lało się na głowę - mówi Czytelnik.
Na tym nie koniec zaniedbań. - Klatka schodowa widziała remont 20 lat temu. Tynki lecą na głowę. Po prostu czujemy się, jeśli chodzi o zainteresowanie naszym bytem, ludźmi drugiej kategorii - rozgoryczony mówi mężczyzna.
Według niego miasto budując bloki na Sadowej pokazuje, jak dba o niektórych mieszkańców. A o tych w starych domach, nie pamięta. - Żeby przejść podczas deszczu przez podwórze, to najlepiej byłoby podpłynąć pontonem. Inaczej nie ma szans. Co jakiś czas wysypują, może raz w roku, kamienie, ale to nic nie daje - mówi.
Mieszkaniec dodaje, że wystarczyłoby położyć chodnik, skoro w mieście zużywa się tyle kostki. Nie ma złudzeń, że w przyszłości będzie lepiej. - Zauważyłem, że większość mieszkań komunalnych przekształcana jest w socjalne. Czekają, aż te ruiny trzeba będzie wyburzyć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze