- Zobaczyłam tę leśniczówkę. Z dziewczynami, chłopakami, którzy sobie na trawie odpoczywali na tym zdjęciu. I tak naprawdę ona mnie zainspirowała do tego, żeby namalować to miejsce. Tak to się zaczęło - Elżbieta Duda zdradza, jak zrodził się pomysł na album o Gidlach
W lipcu tego roku w Gidlach można było oglądać wystawę „Ziemia Gidelska w malarstwie Elżbiety Dudy” połączoną z prelekcją Emila Norberczyka „Rys historyczny Gidel i okolic”.
Od początku jednym z założeń tego wydarzenia było przygotowanie albumu „Krajobrazy Ziemi Gidelskiej w akwareli i opowiadaniu”. Publikacja ta ma w artystyczny sposób ocalić pamięć o miejscach ważnych dla lokalnej społeczności, a nierzadko zmiecionych już z kart historii.
Pomysłodawczynią projektu, który jest już prawie na ukończeniu, jest malarka Elżbieta Duda. W pracę nad przygotowaniem albumu udało się jej zaangażować Annę Rębielak-Norberczyk, Emila Norberczyka, Tomasza Kuźnickiego, Tadeusza Tarnowskiego, Annę Siemińską - prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Oświaty i Kultury „ALFA”.
Jest rodowitą gidlanką i emerytowaną germanistką. W Gidlach mieszkała do 24. roku życia. Aż skończyła studia. W tym czasie poznała przyszłego męża, który miał pracować w szpitalu w Końskich. Oczywiście posłuchała głosu serca i opuściła rodzinną miejscowość. Spod jej ręki wyszło blisko 90 obrazów, które znajdą się w albumie.
- Trudno powiedzieć czy jestem malarką. Po prostu wchodzę we wszystko, co związane jest z jakimkolwiek pojęciem artystycznym. Taką mam naturę - mówi pani Elżbieta. - Natomiast sam projekt albumu pomógł mi w realizacji tego, co już jakiś czas temu zaczęłam robić. Mój pierwszy obrazek powstał w grudniu 2023 roku. Leśniczówka. Byłam wtedy u Anny Jasińskiej-Hilscher w Warszawie, która pokazała mi niesamowite albumy ze starymi zdjęciami. Zapytałam, czy mogę sfotografować. Pozwoliła - dodaje. Po jakimś czasie artystka zaczęła przeglądać, co sfotografowała i wtedy poczuła tęsknotę za Gidlami.
- Zobaczyłam tę leśniczówkę. Z dziewczynami, chłopakami, którzy sobie na trawie odpoczywali na tym zdjęciu. I tak naprawdę ona mnie zainspirowała do tego, żeby namalować to miejsce. Tak to się zaczęło. W pierwszej fazie wszystko malowałam wyłącznie sama dla siebie.

Od lewej: Anna Siemińska, prezes Stowarzyszenia „ALFA” i malarka Elżbieta Duda
W pewnym momencie miała już w swoim dorobku około 20 takich obrazów, wtedy też zabrakło jej zdjęć obiektów do namalowania. - Wymyśliłam, że będę malować budynki, których już nie ma. I tak to szło, dopóki miałam zdjęcia, albo przynajmniej pamiętałam dane budynki na tyle dobrze, żeby je odtworzyć. Aż w końcu zabrakło mi zdjęć. Na początku sama szukałam kolejnych, a któregoś razu zadzwoniłam do Ani Norberczyk, która kiedyś uczyła polskiego w Gidelskiej podstawówce. Cała jej rodzina interesowała się historią Gidel. Był to na tyle trafny trop, że szybko zaangażowałam Anię w całe to przedsięwzięcie. Z czasem pojawiły się kolejne osoby, a początkowo niepozorny pomysł urósł do rangi poważnego projektu. Tak naprawdę przełomowy był rok 2024, kiedy pomysł wystawy obrazów dojrzewał i nabierał rozpędu. W ramach projektu przewidziane było wydanie albumu. Tomka zaprosiliśmy do projektu, ponieważ już wcześniej z nami współpracował przy wyszukiwaniu zdjęć oraz dokumentacji. Jest osobą oddaną historii regionu radomszczańskiego. Wszyscy zbieraliśmy potrzebne informacje, tworzyliśmy teksty, ale Tomek je sprawdzał, uzupełniał, wyszukiwał w swoich archiwach brakujące informacje i nadawał im ostateczny kształt.
- Z Tadziem miałam już przyjemność współpracować przy okazji „Zeszytów Gidelskich”. Ze współautorką Ewą Rejment nie potrafiłyśmy sobie wówczas poradzić z grafiką. A jego pomoc była nieoceniona, tak wtedy jak i teraz - tłumaczy Elżbieta Duda. Tadeusz Tarnowski od 15 lat jest emerytowanym nauczycielem akademickim. Ma tytuł doktora i umysł techniczny. Jego pomoc okazała się niezwykle przydatna w projekcie. - Z Elą znamy się od 12 lat - zaczyna. - Obecny projekt to nic innego jak pokłosie tego, co było wcześniej. Moja rola sprowadza się do edytowania albumu, formatowania tekstów i rysunków. Opracowywałem też różne tematy, które wymagały stricte technicznego spojrzenia. Dobrym tego przykładem może być pompa na rynku w Pławnie - dodaje.
Ma 38 lat. Ukończył filologię germańską i rosyjską. Pracuje w międzynarodowej korporacji. - Już jako dziecko słuchałem opowiadań dziadka na temat Gidel i okolic. Zainteresowanie historią tej miejscowości zaszczepił też we mnie. Mamę również ciekawi ten temat. Ma też dużo informacji, więc wspólnie pozyskiwaliśmy zdjęcia, dokumenty i przeprowadzaliśmy wywiady potrzebne do stworzenia opisów do albumu - zdradza pan Emil.
Chęć uwiecznienia danych obiektów, które docelowo zapisane zostały na kartach albumu, który lada moment się pojawi, wiązała się z pewnym wyzwaniem.
- Z reguły zdobywaliśmy informacje ze zdjęć, długich wywiadów, bądź dokumentów od starszych mieszkańców. Razem z mamą jeździliśmy do takich osób. To zajęcie mogłem pogodzić tylko i wyłącznie dlatego, że zawodowo pracowałem zdalnie, z Pławna. Zazwyczaj wyjeżdżaliśmy po południu, kiedy skończyłem pracę.
Emil Norberczyk podkreśla, że w gromadzeniu materiału dużo pomogło pochodzenie. A jego rodzina od ponad pięciu pokoleń związana jest z Gidlami.
- Pani Ela malowała obrazy, a my pisaliśmy teksty. Pierwotnie miały to być jedynie krótkie opisy informacyjne do obrazów. Dla mnie było to bardzo ciekawe doświadczenie. Na nowo odkrywałem Gidle. Pojawiały się ciekawe smaczki. Na przykład takie jak wyścigi konne w Pławnie.
Jest rodowitą gidlanką i emerytowaną nauczycielką języka polskiego. Historia Gidel i okolicy od zawsze ją ciekawiła, dlatego też chciała tę wiedzę przekazać następnym pokoleniom. Między innymi zabierała uczniów na krótkie wycieczki po miejscowości, do muzeum w klasztorze oo. Dominikanów w Gidlach, a także zrobiła z nimi makietę, która odzwierciedlała starą architekturę miejscowości z uwzględnieniem zabytkowych obiektów.
Ma 47 lat. Jest radomszczaninem i członkiem radomszczańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Wydaje książki historyczne, skupia się na historii ziemi radomszczańskiej, częstochowskiej i piotrkowskiej. Dzięki doświadczeniu i wiedzy jaką posiada, stanowi bardzo dobre zaplecze projektu.
- Zostałem zaproszony przez główną autorkę Elżbietę Dudę do redagowania tekstów. W tej chwili jest już końcówka tego zadania - zdradza pan Tomasz. - Tak naprawdę album to wspólne dzieło pięciu osób. Jedni pozyskują informacje, drudzy je rozpisują. Planowany jest album gidelski o wymiarze artystycznym i historycznym - podkreśla.
Dzięki zamieszczonym obrazom akwarelowym i spisanym historiom upamiętnione zostaną wydarzenia, miejsca, przede wszystkim obiekty architektoniczne, przypomnieni zostaną ci, którzy kształtowali część lokalnej historii. Pierwotnie dzięki wsparciu Samorządu Województwa Łódzkiego miało zostać wydanych 100 egzemplarzy takich albumów. Jednakże zainteresowanie społeczności przerosło wszelkie oczekiwania, dlatego też Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Oświaty i Kultury „ALFA” uruchomiło zbiórkę na dodatkowy nakład. - Album jest dla nas formą ocalenia pamięci o Gidlach i pięknym dowodem na to, jak sztuka i historia łączą pokolenia - puentuje Anna Siemińska, prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju Oświaty i Kultury „ALFA” - wydawca albumu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Album piękny ,świetnie wydany ,przeglądając wróciłem jak Mickiewicz ,,do tych pagórków leśnych do tych łąk zielonych ". Szkoda że nie o wszystkich którzy zostawili kawałek swojego życia(40-50 lat) dla gidelskiej społeczności udało się wspomnieć .
Album piękny ,świetnie wydany ,przeglądając wróciłem jak Mickiewicz ,,do tych pagórków leśnych do tych łąk zielonych ". Szkoda że nie o wszystkich którzy zostawili kawałek swojego życia(40-50 lat) dla gidelskiej społeczności udało się wspomnieć .