Młody radomszczanin Miłosz Kwaśniak w piątek 10 lutego gościł w urzędzie wojewódzkim w Łodzi.
To był dzień numeru alarmowego 112, którego należy używać tylko w uzasadnionych przypadkach. W zeszłym roku, w województwie łódzkim było półtora mln połączeń na 112, z czego aż 970 tys. bezpodstawnych.
A w grudniu wybrał go Miłosz, kiedy tuż przed Łodzią na autostradzie A1 jego ojczym, pan Kamil, zasłabł i stracił przytomność.
Za to przytomność umysłu zachował chłopiec i instruowany przez kobietę, z którą się połączył, prawdopodobnie uratował mu życie.
O Miłoszu cala Polska usłyszała kilka tygodni temu za sprawą materiału TVN.
- Wiedziałem, że trzeba zadzwonić pod numer 112, nauczyłem się tego w szkole. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i od razu zadzwoniłem - mówił podczas wizyty u wojewody Tobiasza Bocheńskiego Miłosz.
- Miłosz zachował się niezwykle dojrzale. Powinniśmy brać z niego przykład. Zadzwonił pod numer alarmowy i przez blisko pół godziny rozmawiał z operatorem, który instruował go, co ma robić aż do czasu przyjazdu służb mundurowych. Potrafił w trudnej sytuacji opanować emocje i zachować się odpowiedzialnie - powiedział wojewoda Bocheński
Nadbryg. Grzegorz Janowski z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi zaznaczył, że postawa Miłosza jest godna naśladowania i zostanie zgłoszona do odznaki Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej "Iuvenis Forti".
To wyróżnienie przyznawana młodym ludziom, którzy przyczynili się do uratowania życia i zdrowia innych osób, wykazując się wiedzą i umiejętnościami, rozsądkiem i odwagą, dzielnością i opanowaniem w sytuacji niebezpiecznej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze