Takie chwile trzeba uwieczniać, bo to historia tego miasta dziejąca się tu i teraz. Nasze pokolenie, boomersów, za chwilę wyjaśnię, doskonale pamięta te niewielkie budki, którymi usiane było Radomsko. Pewnie jak wszystkie miasta w Polsce.
To było nasze malutkie okno na świat i nasz internet, oprócz biblioteki oczywiście. Tam chodziło się po Młodego Technika, po Świat Młodych, po Małego Modelarza, potem po gazety o sporcie i nie tylko.
Tam pani, która była królową kiosku miała specjalne teczki, z nazwiskiem i listą tego co ma się w niej znaleźć. Kobieta i Życie dla mamy, a dla nas najpierw Miś i Świerszczyk, potem coraz poważniejsze pisma. Tak, były takie teczki, bo nie zawsze dla wszystkich starczało. Trzeba było mieć układy i cieszyć się, że jeden z kilku egzemplarzy danego tytułu trafi do teczki zaraz po tym, jak pani z kiosku przyjmie dostawę. O tym, że przy okazji kupowało się tam papierosy dla rodziców, nie trzeba chyba nikomu z mojego pokolenia przypominać. I pani w kiosku nie pytała o wiek i dowód, bo dobrze wiedziała, że czyim jestem synem, że rodzice palą i to dla nich. Wiedziała to zresztą o wszystkich. Tak się jakoś wtedy ludzie dobrze znali…

I tu wracamy do terminu boomers. To ludzie urodzeni w tzw. wyżu demograficznym. Kiedy z nostalgią wspominam swoje dzieciństwo moje prawie dorosła córka tak mnie właśnie nazywa. I ma rację. Uświadomiłem to sobie w piątek, kiedy patrzyłem, jak odjeżdża z Przedborskiej ostatni kiosk ruchu.
Tak, jestem boomersem i dobrze mi z tym. Dlaczego mam nie wspominać tego, co dobrze mi się kojarzy? Ona też kiedyś będzie. Takie jest odwieczne prawo natury… Tylko na jej pokolenie będzie się mówić inaczej.
Kto z Was jest jeszcze boomersem?
Janusz Kucharski, jk@radomszczanska.plTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze