Organizatorzy ten bieg właśnie tak reklamowali - dyszka szlakiem zabytkowych kościołów w Gidlach. I przekonali wielu, którzy stanęli na starcie.
W niedzielę 19 czerwca można się było spodziewać słonecznej pogody, a nawet upału, ale kilkudziesięciu biegaczy musiało się zmierzyć z temperaturą grubo powyżej 30 stopni Celsjusza. Owszem, są tacy, którzy lubią takie warunki, ale większość woli o połowę mniej stopni i cień. Tymczasem trasa biegła przede wszystkim odkrytym terenem.
Nikt jednak nie pękał, wszyscy starali się odpowiednio nawodnić, a po drodze były obowiązkowe punkty z wodą, przy których lepiej było stracić kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund, które można było odrobić na trasie.
Był to w końcu bieg po zdrowie, więc rywalizacja rywalizacją, ale lepiej wbiegać na metę z fasonem, niż zaraz po jej przekroczeniu padać ze zmęczenia.
Organizatorzy zadbali o wszystko, były medale i nagrody, a przed biegiem głównym był też bieg dla dzieci. Wielu biegaczy już zapowiedziało, że wrócą tu za rok.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze