Kilka dni temu zamknięto dla ruchu kolejny odcinek remontowanej Krakowskiej, od skrzyżowania z Jagiellońską do skrzyżowania z Owocową. Nie wszystkich powstrzymują znaki zakazu wjazdu.
Łódzki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zapowiada, że do świąt cała Krakowska, czyli droga krajowa, będzie jak nowa. Jednak na razie dwa odcinki trzeba było zamknąć, pierwszy jest już prawie gotowy, na drugim rozpoczęły się prace. I utrudnienia dla mieszkańców, którzy się z tym liczyli.
- Ale nie z tym, że na chodniku pojawi się TIR- opowiada Gazecie pani Anna, mieszkanka ulicy Krakowskiej, tego konkretnego odcinka. W czwartek 27 października jechała z synem na jego trening. Ona na rowerze, chłopiec na hulajnodze. Po ścieżce rowerowej, która pozostanie w takim stanie jak obecnie. Można z niej korzystać.
- I nie ma innego wyjścia, chodnik i ścieżka są dla pieszych i rowerzystów. Jednak ten kierowca uznał, że jego znaki nie obowiązują - opowiada radomszczanka. - Mimo, że na pewno widział znaki. Ba! Widział, że prowadzone są prace. A mimo to wjechał na chodnik i chciał pojechać tędy! - nie kryje zdenerwowania.
Nasza Czytelniczka chwyciła za telefon.
- Postanowiłam nagrywać, żeby mieć dowód, że mój syn i ja nie byliśmy tu bezpieczni. I żaden pieszy nie może się czuć bezpieczny, bo samochody osobowe również jeżdżą po chodniku (widać to na nagraniu, ale ze względu na wizerunek nie publikujemy tych fragmentów). Mam ich na filmiku kilka w ciągu kilku minut.
Z drugiej strony nadjechała ciężarówka wykonawcy i ostatecznie kierowca TIR-a nie zaoszczędził, bo musiał się wycofać do skrzyżowania z Jagiellońską, a potem pojechać zgodnie z przepisami, objazdem.
- To straszne uczucie, kiedy tak wielkie auto pojawia się przed nami i kiedy człowiek wyobraża sobie, że mogłoby dojść do nieszczęścia. Do którego, mam nadzieję, że nie dojdzie, ale przecież na tym jednym kierowcy się nie skończy - mówi pani Anna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jaka groza, to istny koszmar, ciezarowka jednym kołem najechała na chodnik. Napewno celowo żeby przejechać panią i jej pociechę. Gdyby pani jeździła na czymś więcej niż na rowerze i hulajnodze i wybierała się poza tereny Radomska to by wiedziała ze ktoś może miasta nie znać, zdesperowany chce przejechać aby noie gubić się po uliczkach i zakazach wjazdu. Pani to pewnie potomek jakiegoś ormowca
Jaka groza, to istny koszmar, ciezarowka jednym kołem najechała na chodnik. Napewno celowo żeby przejechać panią i jej pociechę. Gdyby pani jeździła na czymś więcej niż na rowerze i hulajnodze i wybierała się poza tereny Radomska to by wiedziała ze ktoś może miasta nie znać, zdesperowany chce przejechać aby noie gubić się po uliczkach i zakazach wjazdu. Pani to pewnie potomek jakiegoś ormowca