Radomszczanin zatrzymał się na największym i najruchliwszym w godzinach szczytu skrzyżowaniu w mieście, Piastowskiej, Krakowskiej i Brzeźnickiej. Ustawił się na pasie do jazdy na wprost, bo zamierzał jechać prosto. Na pasie obok, do jazdy w lewo, ustawił się motocyklista.
- Kiedy włączyło się zielone, ten easy rider, pozwolę go sobie tak nazwać, bo wydawał się zupełnie wyluzowany i nie zważał na to, co się dzieje wokół niego, pojechał… prosto. Bez chwili refleksji wjechał mi przed maskę. Na szczęście prędkości podczas ruszania nie są duże, ale przyznaję, że byłem bardzo zaskoczony takim manewrem. I wkurzony. Ciekawe, co by się stało, gdyby wjechał tak przed ciężarówkę dojeżdżając do skrzyżowania na zielonym? Nawet myślę nie chcę. Zatrąbiłem, żeby zwrócić mu uwagę, ale jak widać na filmie, nie bardzo się przejął.
Radomszczanin przesłał film z kamerki samochodowej zamontowanej w swoim samochodzie, ponieważ: - Trzeba pokazywać takie zachowania. Dla przestrogi. Nie rozumiem motocyklistów, którzy uważają, że wszystko im na drodze wolno. Dlatego, że są szybsi? To prędkość ich zabija. A takie zachowania powodują, że obrywa się też tym kierowcom jednośladów, którzy jeżdżą zgodnie z przepisami. Rykoszetem, bo jak tylko zaczyna się robić ciepło, kierowcy samochodów mówią, że zaczął się sezon na dawców organów. A przecież nie o to chodzi, żeby sobie na drodze robić na złość i toczyć wojnę, ale mieć szacunek do wszystkich, jak mówią policjanci, użytkowników dróg. Tymczasem na polskich, i jak widać radomszczańskich także, drogach, wojna między motocyklistami a kierowcami trwa.
Nasz Czytelnik mówi na koniec, że tym razem nic się nie stało, ale następnym razem motocyklista może nie mieć tyle szczęścia. - My musimy patrzeć w lusterka, bo kierowcy nie są niewiniątkami, często w stosunku do motocyklistów są nie w porządku. A oni powinni mieć wyobraźnię i świadomość, że w przypadku zderzenia to oni są bez szans. Bez szans na przeżycie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze