Cena ekogroszku w Radomsku to już 1500 zł. Jeszcze pod koniec października było to 1000 zł. Mowa o paliwie lepszej klasy. Ogrzanie domu tej zimy będzie srogo kosztować.
- Dwa tygodnie temu cena ekogroszku w skupie w Pławnie, w którym zawsze go kupuję wynosiła 1100, tydzień później, 1200, dzisiaj już 1400 zł - mieszkanka jednej z małych miejscowości pod Radomskiem nie kryje złości. - Kiedy słyszę jak ktoś mówi, że nie ma inflacji, to mnie krew zalewa. Na każdym kroku podwyżki. Jak długo jeszcze?
- U nas tona ekogroszku luzem kosztuje 1250, a 1350 zł w workach, i radzę się decydować, bo tak tanio już nie będzie - słyszymy w składzie w Kletni. Kobieta radzi, żeby zapisać się na listę, to cena będzie gwarantowana. Nawet jeśli będzie kolejna podwyżka. A będzie, bo:
- W kopalniach cena jest o 1000 zł netto wyższa, a przecież trzeba jeszcze doliczyć koszty transportu i VAT - wyjaśnia. - I wcale nie ma gwarancji, że się od razu go dostanie. Kolej nie zapewnia transportu, a kierowcy czekają po dwa dni w kolejce, żeby się załadować - wylicza i tłumaczy, że skończył się węgiel z Rosji. Ten pojechał do Chin, a kopalnie w Polsce nie mają odpowiedniego wydobycia. - Kiedyś węgla było za dużo i obcięli limity, to teraz jest efekt - na koniec rozmowy proponuje raz jeszcze, żeby się jednak na listę wpisać, bo teraz chyba nigdzie taniej niż u niej węgla się nie kupi.
W składzie w Radomsku przy ul. św. Rozalii ekogroszek klasy 28 kosztuje rzeczywiście więcej, bo 1500 zł za tonę w workach, 100 zł mniej luzem. Pytamy, kiedy było taniej.
- Ja już się gubię, bo w październiku to już kilka razy cena skoczyła, z tego co pamiętam, to we wrześniu był po 1050, na początku października 1220 - pada odpowiedź.
Dom można też ogrzewać gazem. I tu widać, że inflacja szaleje.
O rosnących w oczach cenach opowiada Czytelniczka, która mieszka jakieś 10 km od Radomska. Razem z mężem zdecydowali się, budując dom, że zainwestują w zbiornik gazu. Ma 1000 litrów i nie tylko ogrzewa, ale podgrzewa też wodę i zasila kuchenkę. Jak mówi, to bezpieczniejsze rozwiązanie, bo co jakiś czas zdarzają się awarie sieci energetycznej, a jeśli wszystko jest na prąd, to nic nie działa. No i jednak prąd od gazu wciąż droższy.
Szybko oblicza, że w roku napełnia zbiornik, to znaczy firma, której za to płaci, cztery razy. Częściej zimą i jesienią, ale wiadomo, wtedy grzejniki muszą być co najmniej ciepłe.
Liczy dalej, że w 2020 za gaz zapłaciła w sumie ok. 4000 zł. - Wtedy napełnienie zbiornika kosztowało 1800 zł. Kolejne tankowanie i faktura już na 2200. A ostatnia to nieco ponad 3000 zł. Widać, że w tym roku za gaz zapłacimy jakieś 6.500 zł.
To około 45 procent więcej w stosunku rok do roku.
Kiedy pytamy o ceny opału, praktycznie wszędzie słyszymy, że to nie koniec podwyżek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze