W środę 23 września po godzinie 18 pod jeden z nieczynnych lokali przy ulicy Reymonta podjechał policyjny radiowóz. Drzwi były zamknięte, nikt nie otwierał. Ale ze zgłoszenia wynikało, że w środku dzieje się coś poważnego. Policjanci wezwali na pomoc strażaków.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące jednego z lokali gastronomicznych przy ulicy Reymonta w Radomsku - potwierdza Gazecie aspirant Dariusz Kaczmarek z KPP Radomsko. - Zgłaszający słyszał dochodzące ze środka głośne krzyki i obawiał się, że może dochodzić tam do awantury lub ktoś może potrzebować pomocy.
Światło w lokalu było włączone.
- Jednak nikt nie reagował na próby nawiązania kontaktu. Ze względu na charakter zgłoszenia na miejsce wezwano straż pożarną. Po wejściu do środka policjanci zastali właściciela oraz pracowników lokalu - opowiada policjant.
Trzeba dodać, że bardzo zaskoczonych widokiem mundurowych i strażaków.
- Okazało się, że prowadzili o nim głośną rozmowę i przebywali w innym pomieszczeniu, dlatego nie słyszeli wcześniejszych prób nawiązania z nimi kontaktu - wyjaśnia aspirant Kaczmarek. - Policjanci sprawdzili sytuację, nikt nie był poszkodowany i żadna z obecnych osób nie zgłaszała, aby doszło do awantury czy innego zdarzenia wymagającego dalszej interwencji. Na tym czynności zostały zakończone - dodaje na koniec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze