Rodzice odprowadzający dzieci do szkoły numer 5 chcą świetlnej sygnalizacji, bo ruch jest bardzo duży. Łódzka GDDKiA odpowiada: nie ma potrzeby, tam nie dochodzi do zdarzeń drogowych. Przewodniczący Rady Miasta pisze do Łodzi, żeby zadbali o rozjeżdżaną Narutowicza, a kierownik Rejonu Dróg Krajowych w Radomsku odpowiada mu: przecież od dawna nikt się nie skarżył.

Rodzice uczniów Piątki zebrali podpisy i poprosili, żeby łódzka Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ustawiła światła na przejściu dla pieszych. Dla bezpieczeństwa. Bo od momentu rozpoczęcia budowy autostrady A1 Narutowicza przejęła praktycznie cały ruch ze starej Gierkówki. W godzinach szczytu jest zakorkowana przez TIR-y, a w nocy ruch jest niewiele mniejszy. I szybszy, bo wtedy kierowcy mogą, i przekraczają prędkość.
Jak mówi Gazecie Rafał Dębski, przewodniczący Rady Miast, łódzki oddział GDDKiA właśnie odpowiedział rodzicom, że świateł nie będzie, bo w tym miejscu nie dochodzi do zdarzeń drogowych, więc nie ma takiej potrzeby.
Inna kwestia to stan nawierzchni Narutowicza, która musi znosić o wiele większe obciążenie niż poprzedni. Przewodniczący Dębski wystosował w tej sprawie oficjalne pismo do Łodzi. Prosił, żeby zarządca reagował na bieżąco i naprawiał to, co jest do naprawienia. Łodź przesłała pismo do Radomska, gdzie odpowiedział na nie Jacek Szkup, szef RDK.
- (...) uprzejmie informuję, że od ponad dwóch miesięcy nie mieliśmy interwencji mieszkańców co do stanu nawierzchni czy dsykomfortu akustycznego związanego z ruchem pojazdów - odpisuje Szkup Dębskiemu. - Ulica Narutowicza jest monitorowana codziennie przez nasze służby - zapewnia. - Studzienki są wyregulowane, ubytki praktycznie nie występują. Jedynie gorący okres wakacji i duży ruch spowodowały koleinowanie się niektórych odcinków nawierzchni.
Szkup wyjaśnia, że koleiny nie stwarzają niebezpieczeństwa i nie powodują hałasu. - Gdyby występowały jakieś zagrożenia, będziemy je na bieżąco usuwać - zapewnia.
Rafał Dębski uważa, że takie twierdzenie to absurd. Mówi, że co chwilę na jego dyżury w Urzędzie Miasta przychodzą mieszkańcy i skarżą się, że w nocy nie mogą spać, bo za oknami co chwilę przejeżdża rozpędzona ciężarówka. A kontroli prędkości nie ma. I że droga mocno dostaje w kość, czyli asfalt, czyli jest systematycznie niszczona.
- Czy na ulicy Narutowicza jest bezpiecznie, czy stan nawierzchni właściwy, a studzienki właściwie wyregulowane tak, aby w nocy można było ze spokojem zasnąć? Uważam z całą stanowczością, że nie - komentuje odpowiedź kierownika przewodniczący Rady Miasta. - Mieszkańcy przechodzą koszmar, a zarządca drogi udaje, że wszystko jest w porządku. Dzieci oraz rodzice, którzy odprowadzają swoje dzieci do PSP nr 5, skręcają sobie kostki i niszczą obuwie, bo zarządca drogi nie potrafi nawet odpowiednio przygotować pobocza, które z roku na rok wysypuje odpadam bitumicznym, jakby chciał zrobić wszystkim na złość. Uważam, że jesteśmy traktowani jak mieszkańcy drugiej kategorii. To musi się zmienić, a mieszkańców miasta Radomska GDDKIA niech lepiej zacznie traktować poważnie. Bo jak nie, to zatrzymany ruch w tym mieście - zapowiada na koniec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze