Reklama

Studzienka odkryta, reakcji nie ma. „Dopóki nikt tam nie wpadł, to nic się nikomu nie stało"

Po wczorajszej ulewie na ul. Mineralnej (rozdzielającej pl. 3 Maja) nasz Czytelnik zauważył wybitą pokrywę studzienki. Zadzwonił z prośbą o interwencję pod numer 112, próbował też dodzwonić się na numer alarmowy urzędu miasta. Nie udało się. Od dyspozytora numeru 112 usłyszał, że „dopóki nikt tam nie wpadł, to nic się nikomu nie stało". Jakie mogą być konsekwencje takiej sytuacji, pokazuje wczorajsza tragadia z Wałbrzycha. Tam do studzienki kanalizacyjnej wpadł 81-latek. Nie żyje. 

 Otwarta studzienka na ul. Mineralnej

Nasz czytelnik zrobił to zdjęcie wczoraj po południu, po ulewie, która przeszła nad miastem i zalała między innymi mostek.

Mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy 112. Tam usłyszał, że to nie jest sprawa ani dla policji, ani dla straży pożarnej i ma właz zasunąć sam. Próbował dodzwonić się na numer alarmowy urzędu miasta i do dzielnicowego, nie udało mu się. - Jestem strasznie zdziwiony brakiem reakcji, według mnie to było bezpośrednie zagrożenie życia - mówi. - Zapytałem dyspozytorki, dlaczego odmawiają pomocy. Usłyszałem w odpowiedzi: dopóki nikt tam nie wpadł, to nic się nikomu nie stało.

Reklama

Pytamy, dlaczego sam nie zabezpieczył otworu pokrywą. Odpowiada, że próbował, ale pokrywa jest ciężka. Poza tym, gdyby przejeżdżał radiowóz, musiałby się tłumaczyć, dlaczego ją w ogóle rusza. W dodatku jeśliby zabezpieczył źle, to na niego spadłaby odpowiedzialność, gdyby komuś coś się stało. 

Że takie niebezpieczeństwo nie jest teoretyczne, świadczy sytuacja z Wałbrzycha. Tam wczoraj w studzience kanalizacyjnej przy ul. Reja znaleziono ciało 81-latka. Policja wykluczyła działania osób trzecich. Prowadzi śledztwo i sprawdza, kto miał obowiązek jej zabezpieczenia.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości