Reklama

Rowerzysta: rurka od znaku w poprzek ścieżki i mógłbym do domu nie dojechać

Wczoraj ok. 17 na skrzyżowaniu Tysiąclecia i Rolnej doszło do zderzenia dwóch aut. Karetka zabrała do szpitala 32-letnią kobietę. Kilka godzin później poszkodowany mógł zostać rowerzysta. Przez to, co zostało na ścieżce rowerowej.

 

Jak mówi nasz czytelnik, wracał z pracy. Jeździ rowerem, korzysta, jeśli to możliwe ze ścieżek rowerowych. - Gdybym jechał trochę szybciej pewnie bym się przewrócił - opowiada o tym, co zdarzyło się ok. 23 na tym skrzyżowaniu. - Tego złamanego znaku i szkła nie było widać, bo były tuż za zakrętem. Od drugiej strony, i dla pieszych, pewnie nie było to problemem. Dla mnie było to poważne zagrożenie. Udało mi się wyhamować i nic się nie stało, ale wydaje mi się, że kilka godzin po wypadku takie rzeczy powinny być już uprzątnięte - dodaje.

Reklama

Pierwsi na miejscu byli strażacy. Oni odpowiadają nie tylko za udzielenie pierwszej pomocy poszkodowanym, ale za zabezpieczenie miejsca. Chodzi o usunięcie wycieków z aut, które mogą powodować poślizgi innych samochodów, czy odłączenie akumulatorów z uszkodzonych pojazdów. Wczoraj wycieków nie było, strażacy odłączyli więc akumulatory i przekazali auta właścicielom. Potem sytuacją na miejscu zarządzali policjanci. Jak mówi rzecznik radomszczańskiej straży pożarnej kpt. Artur Bartosik, o wszystkim powinien zostać powiadomiony zarządca drogi i to on powinien sprawdzić, czy przejazd albo przejście chodnikiem nie stwarza zagrożenia.

- Rozumiem, że to było wieczorem, ale kilka godzin to chyba wystarczająco dużo czasu, żeby usunąć złamany znak i zebrać rozbite szkło - mówi na koniec radomszczanin.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości