Od kilku dni do naszej redakcji dzwonią i piszą rodzice uczniów szkół średnich, którzy po powrocie ze szkoły mówią im, że zmarzli, bo kaloryfery w klasach zimne. I pytają: kiedy ktoś wreszcie włączy ogrzewanie?
Wśród uczniów w Radomsku coraz częściej słychać, że na lekcjach można zmarznąć, do naszej redakcji trafiło nawet zdjęcie ucznia, który w swojej szkole na lekcje poszedł w kurtce.
Coraz więcej rodziców informuje nas, że w szkołach powinno się już grzać, bo przecież jesień, a oni nie chcą, żeby ich dzieci się przeziębiły.
Rozmawiamy z dyrektorem radomszczańskiego Elektryka Adamem Jałkiewiczem, który mówi, że żaden uczeń ani żaden rodzic nie skarżył się, że w szkole jest zimno. Na co dzień monitorowana jest temperatura na zewnątrz i w środku, i jak zapewnia, w budynku szkoły nie spada poniżej 21 stopni Celsjusza. Nie można więc mówić, że w Zespole Szkół Elektryczno-Elektronicznych uczniowie marzną.
Zapowiada też, że ogrzewanie zostanie uruchomione od poniedziałku, wcześniej nie ma sensu grzać pustej szkoły, bo przecież za chwilę Dzień Nauczyciela i w czwartek oraz piątek lekcji nie będzie.
Dyrektor zgłosi potrzebę ogrzewania szkoły Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej, a wtedy w ciepłowni odkręcą odpowiedni kurek.
Pytamy też naczelnika wydziału oświaty w Starostwie Powiatowym Andrzeja Kucharskiego, czy dotarły do niego takie skargi.
Odpowiada, że nie, żadna ze szkół nie zgłaszała takich uwag. O tym, czy szkołę należy już ogrzewać, decyduje za każdym razem dyrektor placówki.
Kiedyś zwyczajowo grzejniki w szkołach były gorące od 15 października, istniał też przepis, że ogrzewanie należy uruchomić, jeśli przez trzy dni temperatura powietrza na zewnątrz spadała poniżej 14 stopni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze