Reklama

Jest podwyżka podatku od nieruchomości. Dębski: Miał pan być doktorem, a nie jest pan nawet znachorem

Po długiej i burzliwej dyskusji koalicja miejska przegłosowała podwyżkę podatków od nieruchomości w Radomsku

- Wynagrodzenie sprzątaczki będzie takie samo jak specjalisty w urzędzie - powiedziała radnym skarbnik Mariola Wypych. - Mamy swoje problemy, rozumiemy, że wszystkim jest ciężko, więc zaproponowaliśmy wzrost stawek tylko od 5 procent.

Mariola Wypych dodała, że nowe stawki to dla mieszkańca tylko kilka złotych rocznie, a dla przedsiębiorców też mniej niż w zeszłym roku, kiedy podatek od nieruchomości był podnoszony. Miasto ma swoje problemy, m.in. wyższa pensja minimalna. Trzeba sobie jakoś radzić.

Reklama

- Nie jestem z zasady przeciwny podnoszeniu podatków, co jakiś czas powinno być regulowane - radny KO Łukasz Więcek przypomniał, że prezydent Jarosław Ferenc przez osiem lat kiedy był radnym był przeciwny podnoszeniu podatków, a teraz, kiedy zarządza miastem, zmienił zdanie. 

Radny dodał, że wpływ z podatków planowany jest o 60 proc. więcej, podczas gdy inflacja jest cztery rady niższa. - Pan rzucił się na te podatki wszystko z nich finansuje - komentował radny.

Jego zdaniem podnoszenie podatków w takiej skali jest niedopuszczalne, a prezydenta nazwał najdroższym w historii miasta.

Reklama

Jarosław Ferenc odpowiedział: - Pan Więcek jak zawsze próbuje zakłamać i przedstawić tylko to, co jest mu wygodne. A przypomnę, że przez 10 lat podatki nie były podnoszone. Nie cytował pan, że powiedziałem, że aby podnosić podatki, to trzeba mieć je na co wydawać, a nie trzymać na koncie. A teraz miasto więcej inwestuje. W niektórych latach nawet o 400 procent więcej. Nie tylko w drogi, ale i elementy podnoszące jakość i komfort życia. Dla mieszkańców, o których musimy walczyć, żeby ich było więcej, bo to oni przynoszą podatki.

Prezydent powiedział też, że kiedy radny był w koalicji widział oszczędności, a teraz ich nie dostrzega. Powtórzył, że trzeba znaleźć środki na wzrost najniższej krajowej pensji, a ta od stycznia wzrośnie o ok. 200 zł. Poza tym ok. 1,7 mln wpływu podatku pochodzić będzie ze strefy ekonomicznej. Zwrócił radnemu Więckowi uwagę, żeby z podwyżki podatku nie robił kwestii politycznej.

Reklama

- Nie jest łatwo podnosić podatki i pan o tym wie, ale ja jako prezydent miasta, jestem szefem dużego przedsiębiorstwa, które zatrudnia tysiące osób. Te tysiące chciałyby więcej zarabiać, a nas dotyczą też podwyżki najniższej krajowej, gazu, prądu. I nawet te 5 procent i tak trzeba będzie szukać oszczędności. Miasto straci na PIT, ale zyskają mieszkańcy, w kieszeniach których zostanie kilkadziesiąt milionów zł.

- Przypominam sobie poprzedni rok, pandemię, i w tym czasie ci, którzy dzisiaj leją łzy nad kilkoma procentami, wtedy bez drżenia ręki głosowali za podwyżką kilkudziesięcioprocentową. Jak ro rozumieć? - pytał radny PiS Andrzej Kucharski. Prezydentowi podziękował za to, że miasto się rozwija i pozyskuje środki. - To się dzieje, ale nie znaczy, że nie mamy pozyskiwać własnych środków i współdziałać. Ii tylko oczekiwać od rządu, a te oczekiwania są ogromne. Gdzie jest rzeczywista dbałość o mieszkańca, a gdzie polityka?

Reklama

Radosław Rączkowski: - Są mieszkańcy, którzy mają 1300 zł emerytury, a tona ekogroszku kosztuje 1380, więc trzeba pożyczyć tylko 80 zł, żeby się ogrzać. Sytuacja jest trudna. Usłyszałem dzisiaj, że trzeba mieć pomysł jak wydać pieniądze. Zobaczcie jak wygląda Spacerowa i wjazdy do posesji. W 2016 na mojej ulicy zrywano dobry asfalt, żeby położyć... asfalt - radny rzucał przykłady jego zdaniem źle wykonanych inwestycji. - Zastanówmy się, czy musimy aż tak podnosić podatki? - apelował.

- Traktuje pan miasto jak bankomat - stwierdził radny Rafał Dębski. - Inkasuje pan gotówkę od mieszkańców, a mieszkańcy głowią się jak przeżyć. A pan prezydent realizuje swoje plany inwestycyjne, żeby wygrać wybory. I ja to rozumiem. A mamy taką sytuację, że w tym roku mamy największą inflację. Wracają do wydatków. 500 tys. odszkodowania dla zwolnionego prezesa MPK. Wypłycenie na basenie za ponad 30 mln, trzeba dołożyć pół miliona - wyliczał. - To co do gospodarności. A co do podwyżek, to w koalicji głosowaliśmy za, bo zawsze stawialiśmy kontrę. Prezydent chciał więcej, ale się nie zgadzaliśmy. I stawialiśmy warunek, żeby część trafiła jako pomoc do przedsiębiorców. I to dlatego wymienił pan koalicjanta. Miał pan być doktorem, a nie jest pan nawet znachorem - zakończył wypowiedź.

Reklama

Radna RdR Jadwiga Łysik i radny PiS Tadeusz Kubak odpowiedzieli, że nie ma dobrego momentu na podnoszenie podatków. Bo staje się przeciw mieszkańcom (Łysik), ale ważne jest jak się te pieniądze wydaje (Kubak).

- Czy te 5 procent wydane zostaną na podwyżki diet radnych, o których się mówi? - zapytał skarbnik radny Rączkowski, Odpowiedziała, że to pieniądze na podwyżki pensji dla mieszkańców. - Czy diety, które będziemy podnosić, finansowane są z podatków? - dociskał. - To nie są pieniądze adresowane, są wydawane na wydatki bieżące - brzmiała odpowiedź. - Czyli tak - skwitował Rączkowski. 

Reklama

Andrzej Otoliński, radny Wspólnego Samorządu, stwierdził, że radni KO mają podwójną moralność, bo po raz pierwszy nie mogą "ugrać nic dla siebie", i dlatego "mają problem" z podniesieniem podatków.

- O podwójnej moralności pomówimy, kiedy podniesie pan rękę za podwyżką wynagrodzenia dla prezydenta, podczas gdy nie było pieniędzy dla strażaków czy na większe dopłaty dla rodziców do żłobków - odpowiedział radny Więcek.

- Rozmawialiśmy z panem prezydentem o podatkach, jak co roku, a owocem jest projekt uchwały czyli nasze uwagi nie zostały wzięte pod uwagę - powiedział Andrzej Kędra, przedsiębiorca i wiceprezes Regionalnej Izby Przemysłowo-Handlowej. Zwrócił uwagę, że przedsiębiorcy projektu uchwały nie otrzymali, dotarli do niej "okrężną drogą". I że dochody miasta z roku na rok rosną, bez podnoszenia podatków.

Reklama

- Jak to jest możliwe, że wykonawca remontu piwnic MDK schodzi z budowy i żąda pół miliona odszkodowania? Nadzór nad zwłaszcza niskimi inwestycjami powinien być lepszy, bo na razie jest źle. Rozumiemy potrzebę podnoszenia podatków, ale nie rozumiemy potrzeby ich galopu - argumentował sprzeciw przedsiębiorców. - Miasto ze swoimi inwestycjami stało się samo sobie potrzebne, ale nie ma tam mieszkańców. Nie słuchacie ich. I nie chodzi tylko o inwestycje.

Andrzej Kędra dodał, że RIPH i Cech Rzemiosł i Przedsiębiorców zawieszą swoje członkostwo w Radzie Gospodarczej, która doradza prezydentowi.

Reklama

Były prezes RPH-u Witold Świtkowski zwrócił uwagę, że sytuacja nie jest stabilna, a "tylko 5 procent", o których mówi skarbnik miasta, to może być 5 procent, których przedsiębiorcy po prostu nie wytrzymają.

- Reprezentujemy mikro i małych przedsiębiorców - powiedziała Edyta Depta, dyrektor biura Cechu. - Oni zatrudniają jedną, dwie osoby, zatrudniają uczniów, zajmują się kształceniem. Dzisiaj stają przed dylematem, czy zamknąć firmę już, czy wywiązać się z umowy podpisanej z uczniami. Gdyby nie to umowy, to przez te groszowe podwyżki gros tych małych firm byłoby już zamkniętych. Nie wiem czy państwo zdają sobie z tego sprawę, ale oni płaczą. Dla takiego przedsiębiorcy to nie są małe kwoty.

Reklama

- Dziękuję za głosy przedsiębiorców, zdaję sobie sprawę, że was to dotyka, ale nas jako miasto te podwyżki od 1 stycznia czeka nas to samo - odpowiedział im prezydent. - Stoję przed dylematem, czy włączać oświetlenie uliczne? Koszty wzrosną pewnie o 40 procent - argumentował. - Regulacja 5 proc. jest regulacją minimalną - zapewniał po raz kolejny. 

Radny Kubak poradził wiceprezesowi RIPH, by wystartował w przyszłych wyborach, a potem zarządził głosowanie. Za było 12 radnych, przeciw 8. Podatki od nieruchomości będą wyższe.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości