O tym, że Narutowicza do bezpiecznych nie należy, najlepiej wiedzą rodzice uczniów PSP nr 5, których dzieci muszą dotrzeć do szkoły ulicą bez poboczy i chodników. A potem czekać, aż ruch na tyle zwolni, że będzie można bezpiecznie przejść na drugą stronę.

- Chcę bardzo podziękować panu Tomaszowi Żuchowskiemu, dyrektorowi GDDKiA w Warszawie, za to, że dotrzymał słowa - mówił pod koniec września radny miejski Rafał Dębski.
Wtedy też na miejscu spotkali się ludzie z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, wiceprezydent Jacek Belka, przedstawiciel policji. I doszli do wniosku, że sygnalizacja świetlna na żądanie na przesuniętym nieco skrzyżowaniu zwiększy bezpieczeństwo pieszych.
Radny Dębski ogłosił, że powstanie za miesiąc, a Maciej Zalewski studził emocje i mówił Gazecie, że potrzebne są zgody, a to może potrwać dłużej niż cztery tygodnie.
Teraz prowadzone są prace przy szkole i wydaje się, że do zakończenia inwestycji w bezpieczeństwo jest blisko finału.
- Przejście przesunięte (chodziło o to, żeby nie było na wprost wyjazdu z parkingu - dop. red.), krawężniki położone, instalacje właściwie wszystkie położone, dzisiaj będą ustawiali maszty - mówił nam w piątek Maciej Zalewski. - Możemy przyjąć, że dobrze ponad połowa prac jest wykonana.
Teraz trzeba namalować pasy, a na to musi pozwolić pogoda, musi być sucho. Tę inwestycję wykonują trzy różne firmy, z branży brukarskiej, elektrycznej i malarskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze