Reklama

Pokazał w urzędzie nieważny dowód. W jednym pokoju załatwił sprawę, w drugim nie

- Przeczytałem o absurdzie z dowodem osobistym, który spotkał pana Mirosława (materiał ukazał się w najnowszym wydaniu Gazety Radomszczańskiej - dop. red) i muszę opowiedzieć moją historię - dzwoni do redakcji nasz Czytelnik, pan Andrzej. - Ja także byłem w naszym urzędzie miasta.

- Otóż chciałem tymczasowo zawiesić działalność gospodarczą - rozpoczyna swoją opowieść. - Niestety, jak się okazało nie mogłem, ponieważ mój dowód kilka dni wcześniej stracił ważność. Dowiedziałem się, że mogę okazać się paszportem, ale jak na złość on też był już nieważny. Pani urzędniczka podpowiedziała, że mogę napisać upoważnienie żonie. I tak zrobiłem. Napisałem, że upoważniam żonę, ja Andrzej legitymujący się dowodem osobistym, tu seria i numer tego dokumentu. Oczywiście już nieważnego, dalej upoważniam i do czego.

Reklama

Pan Andrzej zrobił to według wskazania urzędniczki zgodnie ze standardową klauzulą w takich sytuacjach.

- Zgodnie z procedurą pani z urzędu dokonała zawieszenia działalności na podstawie mojego upoważnienia z nieaktualnym dowodem osobistym - pan Andrzej nie może powstrzymać się od śmiechu, kiedy nam o tym opowiada. - To jeszcze nie koniec. Poszedłem do Wydziału Spraw Obywatelskich, aby wyrobić nowy dowód, dokonałem odpowiednich formalności i czekałem. Po około 3 tygodniach przychodzę po odbiór nowego dowodu osobistego, a pani prosi o dowód osobisty. Odpowiadam że mam jedynie stary i to już nieaktualny. Pani potwierdziła raz jeszcze, że mam okazać się starym dowodem. Pokazałem go i dostałem nowy.

Reklama

Pan Andrzej opowiedział pracownicy wydziału o sytuacji sprzed trzech tygodni, kiedy nie mógł, używając tego samego, nieważnego przecież dowodu, innej sprawy. Konieczne było upoważnienie.

- Też moim zdaniem nie do końca ważne, bo dowód nieważny - śmieje się pan Andrzej. - Działo się to kilka pokoi dalej i się nie dało, a tutaj można? Inny pokój? Inne biurka? Bo przepisy chyba te same? Jeśli dobrze pamiętam, to pani w dowodach odpowiedziała mi, że w tamtym pokoju chyba się nie znają, bo nie ważne czy stary czy nowy dowód, numer PESEL jest wciąż ten sam. I jest na nim zdjęcie, po którym można człowieka, w tym konkretnym przypadku mnie, zidentyfikować. Przyznaję, że po takiej odpowiedzi dosłownie szczęka mi opadła. Bo to by oznaczało, że co pokój w urzędzie, to inne zasady i przepisy. Strach pomyśleć, co w takim razie dzieje się między piętrami - żartuje na koniec.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości