Reklama

Pan Jerzy z ulicy Kościowa: Na wszystko mówili, że tak było w projekcie. I koniec, nic się zrobić nie da

- Mieszkam tu i obserwuję ten remont od początku - mówi pan Jerzy. - I od początku widzę, że nie wszystko jest tu dobrze przemyślane, za to na każde moje pytanie słyszę jedno, tak było w projekcie.

Radomszczanin zaznacza, że bardzo się cieszy z remontu ulicy ks. Kościowa, bo już dawno należało go zrobić. Mówi, że znalazł zdjęcia, z 1914 roku, na których widać, jak carscy urzędnicy wytyczają tu drogę, i że dookoła był miejski las. A pracownicy fabryk, które powstawały w Noworadomsku ścinali te drzewa i budowali tu sobie domki. Że to było robotnicze osiedle, ten Kowalowiec.

To jedna z największych inwestycji starostwa powiatowego, ulica ks. Kościowa to droga powiatowa. Opóźniona, ale zbliżająca się do końca. Są już chodniki i nowy asfalt, trwają prace wykończeniowe.

Reklama

- A ja chodzę i widzę, co poszło nie tak - mówi pan Jerzy. I wylicza: po pierwsze studzienki telekomunikacyjne.

- Najpierw zrobili je za wysokie, chodnika jeszcze nie było. To im starostwo obniżyć kazało. Obniżyli. Jak ta druga firma zaczęła kostkę kłaść, to się okazało, że są za nisko- śmieje się. - I znów kazali zmieniać, to znaczy podnosić. Ci pracownicy z tej firmy od studzienek to strasznie źli tu chodzili i wyzywali na tych co decydują. Ale tak było w projekcie - powtarza.

Potem latarnia oświetlająca przyszłe przejście dla pieszych.

Reklama

- Naprawdę nie można było jej zrobić abo na lini tych biało-czerwonych słupków, albo za chodnikiem, jak po drugiej stronie? - wskazuje na latarnię, która stoi w jednej trzeciej szerokości ścieżki rowerowej. - Zrobili tak, żeby chyba ktoś w to wjechał. I sobie krzywdę zrobił. 

 

I jeszcze sam chodnik.

- Tu jest równo - wskazuje jeden odcinek - a tu jakiś dołek zrobili, ziemię wybrali. Po co? Zeby się kałuża po deszczu tworzyła? - próbuje znaleźć odpowiedź. - I zostały jeszcze te mini trawniki.

O co chodzi? Pan Jerzy wskazuje wąskie na około 20 centymetrów paski między nowym chodnikiem a ogrodzeniami posesji.

Reklama

- Proszę mi powiedzieć, jak to teraz kosić? Każdy ma sobie kupić kosiarkę żyłkową, bo taką mieli fantazję? Bo tak było w projekcie? A może projektant tu nigdy nie był i z planu rysował? Kiedy pytałem ludzie z tej firmy i tych ze starostwa, na każde moje pytanie mieli taką właśnie odpowiedź - tak było w projekcie. Jakby projekt był jak biblia i nic w nim zmienić nie można było. Zwłaszcza na lepsze - podkreśla na koniec.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości