Odcinkowy pomiar prędkości jest skuteczniejszy, niż fotoradary. Mierzy bowiem prędkość pojazdu na wynaczonym odcinku. System automatycznie odczytuje tablice rejestracyjne i oblicza czas potrzebny na przejazd danym odcinkiem. Takie urządzenia zamontowano na autostradzie A1. Już niebawem zaczną działać, a wtedy biada kierowcom z "ciężką nogą". Posypią się mandaty za przekroczenie prędkości.
Urządzenia do pomiaru prędkości będą zlokalizowane na odcinkach "A", czyli od węzła Tuszyn do Piotrkowa Trybunalskiego i na odcinku od Kamieńska, aż do obwodnicy Częstochowy. Pierwszy z nich będzie liczył około 16 km. Drugi zaś, dłuższy, około 40 km.

(Fot.Główny Urząd Miar)
Urządzenia zostały już zamontowane. Ale jeszcze nie dokonują pomiarów.
- My, to co deklarowaliśmy, zrobiliśmy w terminie, czyli jeszcze w grudniu. Teraz trzeba je skalibrować. To wymaga kilku przejazdów odcinkiem w jedną i drugą stronę. Trzeba sprawdzić, jak działają, jak odczytują. Po tym procesie Urząd Miar zatwierdza urządzenia - mówi Maciej Zalewski, rzecznik GDDKiA w Łodzi.
Wówczas urządzenia do odcinkowego pomiaru prędkości zostają dopuszczone do użytku.
- Myślę, że urządzenia zaczną mierzyć prędkość już prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia. Po kalibracji i legalizacji - wyjaśnia rzecznik GDDKiA.
Na wskazanych odcinkach dopuszczalna prędkość nie ulegnie zmianie: nadal kierowcy będą musieli przestrzegać ograniczenia do 70 km/h.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze