Przed urzędem każdego dnia ustawia się kilkunasto albo nawet kilkudziesięcioosobowa kolejka. Jak w PRL.

Kolejka ustawia się od już przed godziną szóstą rano, na długo przed otwarciem urzędu. Bo są limity. Czeka się na numerek. Nawet po zwykły formularz trzeba odstać swoje. Najgorzej, gdy już człowiek się wystoi, a numerka dla niego nie starczy. Co robi? Wraca następnego dnia. Tylko, że wcześniej.
Jakub Jędrzejczak, wicestarosta, nie widzi w tym problemu.
- Rano, dopóki urząd nie pracuje, dopóki nie zajmiemy się ludźmi, to nikt im nie zabroni, żeby przychodzili. Rano było trzydzieści dziewięć osób, ale wszyscy zostali obsłużeni - tłumaczy wicestarosta.
W dobie epidemii urząd był zamknięty. Nie wszystkie sprawy można było załatwić online. Choć przed budynkiem urzędu stoi tablica informująca o dostosowaniu działalności urzędu do nowoczesnego trybu załatwiania spraw. Tylko, że nawet trudno się do wydziału rejestracji pojazdów dodzwonić. Sprawy online leżą odłogiem, bo na przykład zajmowała się nimi pani, która aktualnie przebywa na urlopie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze