Ostatnia sesja w mieście przyniosła zaskoczenia, przynajmniej dla mnie. Znowu nie oglądałem, czy też słuchałem na żywo, bo na to trzeba by poświęcić ładnych kilka godzin. Czyli w praktyce wziąć urlop, ale tego szkoda na samą sesję. Więc siłą rzeczy musiałem się opierać na tym, co napisano oficjalnie, mniej oficjalnie, ale to już w rozmowach i czasami wyczytać między wierszami.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 99% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze