Mieszkańcy się skarżą, że po ulicy Żytniej strach się poruszać. - Pieszo, żeby nogi połamać? - retorycznie pyta jeden z mieszkańców Żytniej. I dodaje - Do takiego wypadku już doszło pod koniec ubiegłego roku.
Samochodem też lepiej tam nie wjeżdżać, bo można go uszkodzić. Codzienny wyjazd i wjazd na posesję szybko się odbija na stanie zawieszenia pojazdu. A wystarczyłoby, żeby ktoś zarządził wyrównanie drogi. Mieszkańcy zwracali się z tym do urzędu miasta. Co usłyszeli? - Że na razie się nie da. Bo pogoda, bo za dużo zadań, nie kim robić. A poza tym, że to kosztuje - mówi radomszczanin. Jest rozgoryczony. Nigdy wcześniej nie przyszło mu do głowy, że uczciwie płacąc podatki nie będzie mógł oczekiwać od urzędników nawet takiego minimum. - Deptałem, prosiłem. Na nic - ubolewa.
Oczywiście, nie jest to jedyna droga w mieście, która wymaga remontu. Łatwiej byłoby wymienić te, które nie wymagają żadnych nakładów. Jednak problemem drogi wysypanej tłuczniem jest to, że jej nawierzchnia nie jest trwała. Wymaga cyklicznych napraw. Te polegają z reguły na zasypaniu dziur. Bo tłuczeń nadaje się raczej jako podbudowa drogi, niż nawierzchnia. Z kolei prace i materiał generują koszty. Może niezbyt duże. Ale jednak. Czy nie taniej byłoby położyć asfaltową nakładkę? Nie wymagającą konserwacji. Ulica została już skanalizowana. Niebawem mieszkańcy będą mieli także dostęp do sieci gazowej. Jest potencjał. Jednak, nie powinien być marnowany.
Wysłaliśmy zapytanie do urzędu miasta z pytaniem, czy i kiedy droga zostanie naprawiona. Czekamy na odpowiedź. Gdy tylko ją otrzymamy, poinformujemy o jej treści na naszych łamach.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze