W piątek informowaliśmy, że radny Prawa i Sprawiedliwości Michał Koski przegrał apelację z były burmistrzem Przedborza Miłoszem Naczyńskim. Powiatowy radny nie kryje, że nie rozumie, z czego cieszy się człowiek, który pozwał go do sądu.
Najpierw krótkie wprowadzenie. Naczyński traci stanowisko, ponieważ zostaje prawomocnie skazany za podżeganie do pisania SMS-ów z groźbami do dwóch mieszkanek gminy Przedbórz. Konieczne sa wybory nowego burmistrza Przedborza. Na przeciw siebie stają popierana przez niego Wiesława Janosik i popierana przez poseł Prawa i Sprawiedliwości Annę Milczanowską Renata Koska, matka Michała Koskiego.
Kampania była ostra, jak zawsze w Przedborzu. Pojawiły się ulotki na temat Janosik, a bardziej Naczyńskiego. Były burmistrz uznał, że został w nich pomówiony i skierował sprawę do sądu. Pozwał powiatowego radnego PiS Michała Koskiego.
Sąd I instancji w Radomsku uznał, że Koski jest niewinny. Naczyński apelował. Sąd w Piotrkowie Trybunalskim wyrok uchylił, ponieważ uznał, że treści zawarte w ulotce pomawiają, ale szkodliwość społeczna czynu jest znikoma. A skoro znikoma, to przestępstwa nie było. I sprawę umarza.
Miłosz Naczyński uważa, że wyrok sądu apelacyjnego potwierdza, że Koski jest winny, i takie rozstrzygnięcie uważa za sprawiedliwe i bardzo go cieszy.
Koski po kilku dniach zdecydował się wyrok apelacji skomentować dla Gazety. A właściwie to bardziej reakcję byłego burmistrza.
- Czytam, że pan Miłosz Naczyński z takiego rozstrzygnięcia jest zadowolony. Pytam z czego jest zadowolony? Z tego, że w pierwszej instancji ze mną przegrał, a w drugiej na pewno nie wygrał? To założył mi sprawę, żeby jej nie wygrać i być z tego zadowolonym? Kuriozalne. To ja jestem zadowolony, bo wiem w jakim miejscu jestem, a w jakim jest Naczyński. Jestem zadowolony, że nie oglądam już Naczyńskiego i Janosika - mówi Michał Koski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze