14 grudnia Łukasz Furmańczyk zrobił bliskim niespodziankę na święta i pojawił się w drzwiach rodzinnego domu. Końcówkę roku spędził z rodziną i bliskimi zapominając o rowerowym świecie.
Styczeń dla Łukasza był czasem przygotowań do kolejnego wyjazdu oraz spotkań ze sponsorami i partnerami.
Naprawa roweru, którym pokonał 10 000 km była konieczna. Wymienił więc koła na nowe, linki, opony, naprawiony został gwint w ramie, a także wprowadzono kilka poprawek, które usprawniły rower. Podmienił też namiot, który nie dawał sobie rady z warunkami atmosferycznymi. Przegląd sakw zakończył zmniejszeniem ich rozmiarów i ostatecznym odchudzeniem bagażu. W między czasie Furmańczyk złożył wniosek o wizę do Indii, na którą czekał ponad dwa miesiące. Zadbał również o niezbędne szczepienia.
Przygotowania były przeplatane prelekcjami i wywiadami, w których dzielił się dotychczasowymi przeżyciami.
Finalnie udało się wszystko dopiąć i ponownie wyruszyć w drogę. Krótki przystanek okazał się dłuższą przerwą. Obecnie cyklista jest w Grecji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze