Prezydent Jarosław Ferenc wyjaśniał, dlaczego górne stawki dla przedsiębiorców muszą wzrosnąć.
- Firmy odbierające odpady od przedsiębiorców chcą po raz kolejny podniesienia górnych stawek, bo rosną koszty zagospodarowania odpadów na składowisku, rośnie płaca minimalna i roszną koszty obsługi - argumentował i podał wszystkie nowe stawki.
A niektóre z nich od dzisiaj mogą wzrosną nawet o 260 proc. - To jest wolny rynek, wy nie ustalacie cen, tylko górne stawki - mówił prezydent. I dodał, że na razie u nas nie ma monopolisty, jest konkurencja, ale jeśli górne stawki nie zostaną uchwalone, to firmom przestanie się opłacać, a wtedy będzie musiał się tym zająć PGK. A wtedy ceny mogą być jeszcze wyższe.
Zarówno Regionalna Izba Przemysłowo-Handlowa jak i Cech Rzemieślników i Przedsiębiorców opiniowały projekt i obie instytucje zgodnie stwierdziły, że rozumieją rosnące koszty, ale podwyżki są drastyczne i na taki wzrost się nie zgadzają.
- Rozumiem, że koszty wzrosły, ale pokażcie co wzrosło o 100 proc. i jaka to jest składowa kosztów odbioru - mówił radny Łukasz Więcek. - Przekonajcie nas. Firmy podzieliły się rynkiem i są monopolistami. A rosnące koszty są dramatem dla mieszkańców i firm. A ostatnio widać coraz więcej śmieci w lesie.
Dane przedstawił Łukasz Dryja, kierownk ZUOK w Płoszowie. Mówił o kosztach m.in. wzroście kosztów zagospodarowania odpadów, które teraz wynoszą o 270 proc. więcej niż w 2016 roku. - Myślę, że dotarliśmy do miejsca, w którym koszty już rosnąć nie mogą, bo więcej z przedsiębiorców i mieszkańców się nie wyciśnie - ocenił.
- Każdy chciałby, żeby stawki były jak najniższe, ale czasem są nieuniknione - próbował tonować emocje przewodniczący rady Tadeusz Kubak.
Jak zapewniał wiceprezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Zbigniew Rybczyński, w tym roku ceny dla przedsiębiorców nie powinny wzrosnąć, a jeśli będę regulacje, to w połowie przyszłego roku.
Najpierw radni zagłosowali górne stawki dla przedsiębiorców: 12 za, 7 przeciw i 2 wstrzymujące.
W sprawie podwyżek dla mieszkańców prezydent Ferenc powiedział, że wzrost cen o 50 proc. jest wysoki, ale poprosił, by spojrzeć na wykres, który pokazuje, że w innych miastach i gminach i tak jest drożej, a przecież koszty rosną, o czym już mowa była. - Mówienie, że to drastyczna podwyżka, jest nieuprawniona, bo mieszkańcy mają rodziny w innych miastach i wiedzą, ile tam się płaci, a nowe stawki będą ciągle jednymi z najniższych w Polsce - zapewniał.

- Wybrał pan miasta, gdzie jest drożej, ja mam rodzinę w Kamieńsku, tak jest chyba 11 zł od osoby, ja mógłbym zrobić taki wykres z tańszymi miastami - komentował Łukasz Więcek. - Uważam, że 50 proc. to za dużo. To są potężne koszty dla rodziny, a szczególnie dla osób starszych, które nie mają 500+. Poszliśmy zbyt daleko.
- Mogę obiecać, że jeśli nic się nie zmieni, nowa stawka za odbiór odpadów nie zmieni się do końca kadencji - zadeklarował prezydent.
Dyskusja rozgorzała na nowo, kolejni radni wypowiadali się, czy podwyżka jest za duża, czy jednak konieczna.
Jak zawsze ostra w wypowiedziach radna Wioletta Pal stwierdziła, że czuje się oszukana przez prezydenta, bo ten w kampanii obiecywał zmiany na 100 proc. - Wtedy śmieci kosztowały 10,50 zł od osoby, a teraz proponuje się nam 24 zł, czyl zmiany na 120 proc. Dobrze, że na pana nie głosowałam...
W końcu pozostało zagłosować. Wynik: za - 12, przeciw - 9. Radomszczanie będą płacić od osoby 24 zł, czyli o 8 zł więcej niż do tej pory.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze