- 95, nie, 97, a może nawet 99 procent to są śmieci mieszkańców - mówi Zygmunt Kośny, kiedy pytamy o hałdę, która od dawna zalega za ostatnim blokiem przy ul. Starowiejskiej. - Ale oczywiście trzeba coś z nią zrobić i za jakieś dwa tygodnie powinno jej już nie być - zapewnia

- Mieszkam na tym osiedlu dwa lata i przez cały ten czas ta kupa śmieci stale się powiększa. Jest już ogromna i wciąż rośnie - słyszmy od mieszkanki jednego z bloków. Widok z okna ma rzeczywiście wprost na to dzikie wysypisko. - Wdychamy to, co z tego się wydobywa, a niedługo wyjdą z tego pewnie szczury. Kto wie co jest w tych foliowych workach? Koniecznie trzeba coś z tym zrobić! Nowe osiedle z wysypiskiem śmieci! Kto to widział? - denerwuje się.
Góra odpadów widoczna jest z daleka, choć mieści się na końcu osiedla bloków, które zostały zbudowane wciągu ostatnich kilkunastu lat. Skąd się tu wzięła? Wokół bloków teren zagospodarowany, chodniki, parkingi, trawniki. Są też pojemniki na śmieci. Część tego terenu wygląda trochę jak plac budowy, bo w planach były kolejne budynki. Z powodu sprzeciwu Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, która mieści się „po sąsiedzku”, nie powstają.
Góra to przede wszystkim odpady budowlane. Gruz, resztki płytek, plastikowe wiaderka po farbach. Do tego sporo czarnych, foliowych, wypchanych worków. Zapachu żadnego nie ma, może dlatego, że akurat pada deszcz.
- Naszych odpadów budowlanych to tam może na dnie troszkę zostało - mówi Gazecie jeden z udziałowców spółki developerskiej, która stawiała te bloki, Zygmunt Kośny. - To są przede wszystkim śmieci mieszkańców. W 95, nie, w 97, a może nawet w 99 procentach. Proszę zobaczyć co tam leży. Pełno odpadów z płytek, paneli, których my nie kładliśmy. Do tego worki ze styropianem z pralek, lodówek, zmywarek i telewizorów. Ludzie się urządzali i urządzają, a odpady trafiają właśnie tam.
Zygmunt Kośny dodaje, że oczywiście te odpady nie powinny tam leżeć i z pewnością zostaną usunięte. Za jakieś dwa tygodnie.
- Wspólnoty mieszkaniowe wiedzą jaka jest sytuacja i że za usunięcie będą musiały ponieść jakiś koszt. Do tej pory nie było tego jak zrobić. Teraz zrobiło się cieplej, za to nie wjedzie tam żaden samochód bo utknie. Jak się sytuacja poprawi, to zamówię w firmie kontener na odpady budowlane i komunalne, postawię człowiek, który to posegreguje i będzie porządek - zapewnia. - Osobno tekturę i to co można odzyskać. A styropian, którego też jest tam sporo, zbierzemy i sprzedamy człowiekowi, który go dodaje do zaprawy. Zrobimy porządek, bo trzeba go zrobić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze