Wings for Life, jedyny w swoim rodzaju bieg, w którym zawodnicy startują i uciekają przed doganiającą ich metą. Chodzi nie o czas, a o jak najdłuższy dystans. W tym roku, jak wszystkie imprezy masowe został odwołany z powodu koronawirusa. Odbył się jednak wirtualnie, a zawodnik Aktywnych Kamieńsk wykręcił znakomity rezultat.

W tym biegu najbardziej liczy się cel. Każda złotówka z opłaty startowej przekazywana jest na badania mające pomóc w wynalezieniu metody leczenia urazów rdzenia kręgowego. Potem dopiero jest sportowa rywalizacja. W normalnych warunkach bieg odbywa się w Poznaniu, a za kierownica samochodu-mety, który goni zawodników, siedzi Adam Małysz. Tym razem każdy, kto chciał w nim wystartować, biegł tam gdzie mógł i chciał.
W niedzielę 3 maja w Radomsku, jak w całej Polsce, chętnych do udziału nie brakowało. Pobiegła spora grupa biegaczy Rozbiegajmy Radomsko, Rundomsko i Kolarsko-Biegowego Klubu Sportowego, a także ci nigdzie nie zrzeszeni. A kilkanaście przebiegniętych kilometrów, zanim z telefonu dobiegło do uszu, że samochód właśnie minął zawodników, ten wirtualny, dało niesamowitą frajdę.
Pobiegli także członkowie Aktywnych Kamieńsk, a niesamowity wynik osiągnął Kamil Bąkowicz. Zanim minął go przyspieszający do pół godziny samochód pokonał 48 km i 230 m. Zajęło mu to nieco ponad 3 godziny i 22 minuty. I dało 9. miejsce wśród mężczyzn w Polsce i 78. na świecie, bo bieg odbywa się praktycznie wszędzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze