Jutro o 16.30 przed biurem poselskim na placu 3 Maja w Radomsku poseł Prawa i Sprawiedliwości Anny Milczanowskiej odbędzie się protest "Ani jednej więcej".
To reakcja na śmierć 30-letniej kobiety, która była w 22-tygodniu ciąży. Wiadomo było, że jej dziecko umrze, ale lekarze nie zdecydowali się na aborcję. Kobieta trafiła do szpitala w Pszczynie. Lekarze czekali, aż dziecko umrze w łonie matki, kobieta zmarła niedługo potem. Z SMS-ów, do których dotarła stacja TVN24 jednoznacznie wynika, ze przyczyną zaniechania działania lekarzy były obawy przed konsekwencjami wynikającymi z ustawy antyaborcyjnej.
Organizatorzy tak zachęcają do uczestnictwa w demonstracji:
„Radomszczanki! Radomszczanie! Ani Jednej Więcej!
Spotkajmy się jutro, w sobotę, o godz. 16:30 pod biurem poselskim Anny Milczanowskiej, która była jednym z posłów, którzy wystąpili do Trybunału Julii Przyłębskiej o stwierdzenie, że aborcja z powodu uszkodzenia płodu jest niezgodna z Konstytucją.
Uczcijmy śmierć młodej kobiety - matki, żony, córki. Kobiety, która mogłaby żyć, gdyby nie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, z inspiracji ludzi z tzw. ruchu pro life i posłów z PIS. Złość, bezsilność i bezradność odbierają nam słowa bo nie ma odpowiednich słów na określenie tego, co czujemy.
Niech to będzie także znak sprzeciwu wobec obowiązującej ustawie o przerywaniu ciąży.
#AniJednejWięcej"
1 listopada pod biurem poseł Milczanowskej w Radomsku pojawiły się już kartki z napisem „Ani Jednej Więcej" i znicze. Wtedy radomszczanka Dagmara Rydlik tak skomentowała tę akcję:
„Rok temu paląc symboliczny znicz byliśmy pewni, ze stanie się on tylko symbolem i ta opresyjna władza cofnie się przed barbarzyńskim prawem, który zamienia kobiety w inkubatory. Po roku palimy znicz upamiętniając pierwsza ofiarę tego zbrodniczego prawa. Gdzie jesteście dzisiaj obrońcy życia? Gdzie sumienia wszystkich odpowiedzialnych za to”.
Podobne protesty jak ten w Radomsku w sobotę odbędą się w innych miejscowościach w Polsce.
Jolanta Budzowska, radca prawny, pełnomocnik męża, córki, rodzeństwa oraz matki zmarłej, opublikowała we wtorek, 2 listopada komunikat dotyczący śmierci 30-latki:
„W związku z nieścisłymi informacjami pojawiającymi się w mediach, rodzina zmarłej potwierdza, że w dniu 22 września 2021 r. w Szpitalu Powiatowym w Pszczynie zmarła trzydziestoletnia kobieta, będąca w 22 tygodniu ciąży.
Ciężarna zgłosiła się do szpitala z powodu odpłynięcia płynu owodniowego, z żywą ciążą. Przy przyjęciu stwierdzono bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. W toku hospitalizacji płód obumarł. Po niespełna 24 godzinach pobytu w szpitalu zmarła także pacjentka. Przyczyną śmierci był wstrząs septyczny. Zmarła pozostawiła męża i córkę.
Zmarła, w trakcie pobytu w wiadomościach wysyłanych do członków rodziny i przyjaciół relacjonowała, że zgodnie z informacjami przekazywanymi jej przez lekarzy, przyjęli oni postawę wyczekującą, powstrzymując się od opróżnienia jamy macicy do czasu obumarcia płodu, co wiązała z obowiązującymi przepisami ograniczającymi możliwości legalnej aborcji.
Obecnie, na skutek zawiadomienia rodziny o możliwości popełnienia przestępstwa tzw. błędu medycznego, sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Katowicach.
Ocena prawidłowości udzielonych zmarłej świadczeń leczniczych zostanie dokonana przez odpowiednie organy.
Z uwagi na dobro śledztwa rodzina nie będzie podawać dalszych szczegółów na temat sprawy i prosi o uszanowanie jej prywatności i stanu żałoby."

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze