Około 150 uczniów wzięło udział w drugim Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Młodzi ludzie przyłączyli się do 59 innych miast w Polsce i setek na całym świecie, gdzie protestowano i domagano się zmian, które mają powstrzymać zmiany klimatu. - To jest ostatni moment! - krzyczeli
Onie nie chcą czekać, nie chcą stać i biernie przyglądać się temu, co dzieje się z naszą planetą. - Nie ma planety B! - wołała Ola Drzewowska, jedna z organizatorek. - A skoro nie ma, to oczywiste jest, że powinniśmy się zająć tą A. I nie ma już czasu! Trzeba to zrobić tu i teraz!
Młodzi ludzie domagali się dzisiaj realnych działań, które mają spowodować zatrzymanie degradacji środowiska. Bo to im przyjdzie żyć w tym, co zostawią im dorośli. Ci, którzy widzą tylko zysk i wciąż powtarzają, że zmiany klimatu to bajki. - A przecież tego lata nie było deszczu, w wielu miejscach w Polsce brakowało wody - mówiła Ola Drzewowska, a Ksawey Olczyk wyliczał, że przez kilka miesięcy płonłęła amazońska dżungla i syberysjka Tajga. I że to dzieło człowieka.
Uczestnicy strajku nie chcą tylko krzyczeć i pokazywać, że są przeciwni. Chcą działać. Dzisiaj zbierali podpisy tych, którzy będą chcieli dzialać w lokalnym stowarzyszeniu na rzecz poprawy klimatu. Zamierzają takie założyć.
- Mogę was tylko przeprosić za to co wam zrobiliśmy - powiedziała nie kryjąc wzruszenia Anita Sowińska kandydująca do sejmu. Była jedną z zaledwie kilku dorosłych, którzy pojawili się na strajku. - I obiecać, że w nowym parlamencie uda się wypracować kompromis.
O tym, że młodzież wie o czym mówi, świadczy kilka wystąpień. Padły w nich konkretne przykłady poparte badaniami. Na przykład, że nie tylko CO2 jest zagrożeniem, ale także N20 czy metan, które wielkie ilości powstają podczas produkcji mięsa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze