Rok w jedną czy w druga stronę tak naprawdę nie ma większego znaczenia. W sumie to niewiele raczej się zmieni. Niezależnie od tego kto w przyszłorocznych (co mało prawdopodobne) wyborach samorządowych sięgnie po władzę, szybko ogarnie się w układance i dopasuje do innych puzzli. Ćwiczyliśmy to już wiele razy i nikła jest nadzieja, że kiedyś będzie inaczej. Bo nie ma wcale, albo u niewielu tylko pojawia się coś takiego, jak etos bezinteresownego służenia innym
Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl
Czytaliście książkę „Lokalsi” Andrzeja Andrysiaka, znanego nie tylko z łamów Gazety Radomszczańskiej? Jeśli nie, to polecam. Jeśli tak, to pewnie zgodzicie się ze stwierdzeniem, że Andrzej udowadnia tam między innymi tezę o upolitycznieniu i skolesiowaniu samorządu, o budowaniu misternej siatki powiązań i zależności, o włażeniu w koniunkturalizm i konformizm. I jest to zjawisko niezależnie od tego, po której stronie barykady ktoś stoi.
Przypomniała mi się ta książka podczas rozmów w Radio Łódź o możliwości przesunięcia terminu przyszłorocznych wyborów samorządowych. Chy......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 81% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze