Prezydent Jarosława Ferenc zapowiada poważne oszczędności. Jak obliczono w urzędzie miasta, nowe ledowe oświetlenie to około 10 procent mniejsze zapotrzebowanie na prąd. A Czytelnik Gazety pyta: Po co tyle latarni na jednej ulicy? To wyrzucanie pieniędzy
Prezydent podczas spotkania z przedsiębiorcami, których przekonywał, że miasto musi podnieść, po raz kolejny podatek od nieruchomości, że myśli o oszczędnościach.
Dlatego w mieście trwa wymiana starego oświetlenie ulicznego na nowe, energooszczędne, ledowe. W grudniu nie będzie też tyle dekoracji świątecznych. Bo prąd na pewno będzie droższy.
- Z prądem może być bardzo źle - zgadza się radomszczanin, który napisał do naszej redakcji.
- Również dlatego, że są miejsca oświetlone tak bardzo, że aż razi. Pierwszy przykład z brzegu to Sucha Wieś - Czytelnik podesłał zdjęcia. - Do tego Aleje Jana Pawła II, św. Jadwigi Królowej. Czy władze w mieście myślały o tym, żeby wyłączyć co drugą lampę? Wiele samorządów już to robi. Bo po co rozświetlać te miejsca aż tak bardzo o godzinie 23? Przecież można zaoszczędzić połowę nie zmniejszając aż tak bardzo bezpieczeństwa.
Radomszczanin mówi, że o tym, że będzie kryzys, trzeba było myśleć dawno, bo wszystko na to wskazywało. I tak powinna działać władza w mieście, z wyprzedzenie, a nie czekając na skutki.
-Uważam, że w nocy takie system co drugiej lampy można wprowadzić, pytanie czy jest możliwość. Warto, żeby oświetlone były przejścia dla pieszych i na skrzyżowaniach. Jeśli o tym nie pomyślimy i zabraknie pieniędzy na rachunki, to czekają zupełne egipskie ciemności. Pytanie, kto będzie wtedy za to odpowiedzialny?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niedawno był lament na ciemne ulice, teraz lament na świecące latarnie. Czytelnikom gazety nikt w niczym nie dogodzi, wszystko i wszędzie im wiecznie przeszkadza. Niech sobie codziennie ponarzekają, może im to w czymś ulży - mamy przecież wolność słowa.
Niedawno był lament na ciemne ulice, teraz lament na świecące latarnie. Czytelnikom gazety nikt w niczym nie dogodzi, wszystko i wszędzie im wiecznie przeszkadza. Niech sobie codziennie ponarzekają, może im to w czymś ulży - mamy przecież wolność słowa.