Poniedziałek 26 września, 9 rano. Odbieramy telefon od Czytelnika.
- Dzień dobry, Właśnie przejeżdżałem przez wiadukt (ulica Brzeźnicka - dop. red.). I wiecie co? Latarnie, wszystkie, cały czas się tam świecą. Naprawdę nas na to stać? Przecież to zwykłe marnotrawstwo. Prąd kosztuje krocie, a my sobie świecimy w biały dzień. Bo co, bo nas stać? Bo kto bogatemu zabroni? - mówi z irytacją mieszkaniec Radomska.
A my najpierw pytamy w łódzkim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ale rzecznik prasowy Maciej Zalewski szybko odsyła nas gdzie indziej. Jak mówi, GDDKiA odpowiada za oświetlenie tylko autostrad i dróg krajowych. Pozostałe drogi, nawet te krajowe, należą już do zadań, jeśli chodzi o latarnie, do miejscowych samorządów. Czyli miasto.
Pytamy Karolinę Turowską z wydziału informacji i promocji UM. Po kilku godzinach otrzymujemy odpowiedź. Jak wyjaśnia, prawdopodobnie doszło do rozregulowania zegarów, które są odpowiedzialne za włączanie i wyłączanie ulicznego oświetlenia. Zostało to zgłoszone konserwatorowi, kolejnego dnia wszystko powinno być w porządku.
We wtorek rano, dokładnie o 7.30, latarnie na Brzeźnickiej były już wyłączone.
Maciej zalewski przypomniał, że czasem latarnie mogą być włączone w dzień, jeśli np. poszukiwane jest miejsce, gdzie trzeba wymienić żarówkę lub żarnik, albo wykonać inne czynności techniczne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze