Nasza Czytelniczka przysyła nam zdjęcia, na których widać dach przedszkola przy ulicy Sokolej.
- Proszę zwrócić uwagę na to, co widać tym dachu - kiedy się przyjrzeć widać butle gazowe. Na tym konkretnym zdjęciu trzy. Jak mówi radomszczanka mieszkająca w bloku obok przedszkola, jest ich tam więcej. Bo jakieś dwa tygodnie temu na dachu kładziono papę.
A to wymaga jej podgrzewania, do czego używa się gazu w takich właśnie butlach.
- Pracowników już dawno nie ma, a jak widać butle zostawili. Pewnie nie zwrócilibyśmy na nie nawet uwagi, ale dostaliśmy SMS z RCB o silnym wietrze. I od razu pomyśleliśmy, że podmuchy o prędkości powyżej 100 km/h mogą jednak taką butlę przewrócić. I zrzucić z dachu. Pytanie, na co spadnie? Jeśli na samochód, pół biedy, ale jeśli ktoś będzie tam przechodził? - zastanawia się.
I na koniec pyta, dlaczego butle zostały na dachu i kto powinien się tym zająć. - Może wydział bezpieczeństwa, który mamy w mieście? Ciekawe, czy któraś kamera w tej części miasta obejmuje też przedszkole...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Powinna straż pożarna zareagować. Jak można tak narażać zdrowie i życie osób postronnych i dzieci. Ktoś powinien przykładowo ukarać wykonawcę i zarządcę budynku.
Skoro Pani była tak bardzo zaniepokojona butlami za dachu budynku, jest tak wielkim społecznikiem, dbającym o dobro ludzi i mienia, powinna interweniować w tej sprawie! Ale po co? Przypatrzmy się dokładnie. Na zdjęciu widać otwarte okno na piętrze budynku, czyli było wykonane w czasie godzin otwarcia placówki. Czemu wówczas Pani nie poszła ze swoimi obawami do olacowki i nie zgłosiła tego problemu u dyrekcji? Ktoś chciał zabłysnąć i zabłysnął. Szkoda, że nie inteligencją i rozsądkiem.
Powinna straż pożarna zareagować. Jak można tak narażać zdrowie i życie osób postronnych i dzieci. Ktoś powinien przykładowo ukarać wykonawcę i zarządcę budynku.
Skoro Pani była tak bardzo zaniepokojona butlami za dachu budynku, jest tak wielkim społecznikiem, dbającym o dobro ludzi i mienia, powinna interweniować w tej sprawie! Ale po co? Przypatrzmy się dokładnie. Na zdjęciu widać otwarte okno na piętrze budynku, czyli było wykonane w czasie godzin otwarcia placówki. Czemu wówczas Pani nie poszła ze swoimi obawami do olacowki i nie zgłosiła tego problemu u dyrekcji? Ktoś chciał zabłysnąć i zabłysnął. Szkoda, że nie inteligencją i rozsądkiem.