- To jest albo stan umysłu, albo tak wielkie ego, że nie mieści się na zwykłym parkingu - mówi Czytelniczka, która zauważyła zaparkowany na trawniku samochód.
- Bo trudno go nie zauważyć - mówi radomszczanka, która wybrała się na zakupy do supermarketu przy Piastowskiej.
- Wokół sklepu nie wielki, ale ogromny parking i wolnych miejsc tyle, że można wybierać. Ale po co, skoro właściciel tego auta uznał, że jest tak wyjątkowy albo niesamowity, że nie może parkować zgodnie z przepisami. Jemu należy się królewskie miejsce, na trawniku. Co z tego, że łamie przepisy? Jego najwyraźniej nie dotyczą.
Nasza Czytelniczka mówi, że oczywiście, mogłaby odpuścić i pójść dalej. Jednak chodzi o zasady, których, według jej codziennych obserwacji, kierowcy w naszym mieście nie przestrzegają.
- Nie dość, że wszędzie beton i kostka, najważniejsze są miejsca dla samochodów, a o pieszych już nikt nie myśli, to kierowy chcą zawładnąć wszystkim. A kiedy zwróci się im uwagę, reagują agresją. Dlatego mówię, że to chyba stan umysłu. I nie jest to zdrowy stan.
Mieszkanka Radomska dodaje na koniec, że człowiek niszczy coraz więcej przyrody wokół siebie, jakby nie rozumiał, że w samym betonie zginie bardzo szybko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze