Jak mówi nasza Czytelniczka, było kilka minut po północy. Nie spała jeszcze. I dzisiaj się cieszy, że nie położyła się wcześniej, bo mogło się skończyć o wiele gorzej.
- Miałam szczęście w nieszczęściu.
Radomszczanka opowiada, że poczuła dziwny zapach. Najpierw pomyślała, że może ktoś z sąsiadów wrzucił do swojego pieca jakiś plastik albo inne śmieci, może płyty meblowe.
- W sumie, gdybym nie była schorowana, pewnie bym spała. I wtedy moglibyśmy zaczadzieć, bo nie sądzę, żeby płomienie dotarły z kotłowni do domu.
To tam wybuchł pożar. Jak stwierdzili strażacy, kiedy już go ugasili, w sterowniku pieca doszło do zwarcia.
- Cierpię na poważne bóle nóg i tylko dlatego poczułam ten dziwny zapach. Mamy w domu czujniki dymu, ale nie dotarł on jeszcze do nich, więc nie zawyły. Choć jak......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 77% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze